Bo przecież trwa noc długich noży, choć dziennym się maskuje światłem!
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Hm? A może granat do tego?

Go down 
AutorWiadomość
Prusy

avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 16
Skąd? : Z Mordoru.

PisanieTemat: Hm? A może granat do tego?   Sro Lut 19, 2014 10:44 pm

1. Ja to: Guten Tag, ich bin Preußen. Na pewno o mnie słyszałeś. Tak, tak, te Prusy! Te wielkie, wspaniałe, co to były europejskim mocarstwem! Teraz mogą być też Prusy Wschodnie (Ostpreßen). Ładnie brzmi, prawda?

2. Zwą mnie: Gilbert Beilschmidt. Zapamiętaj sobie, przyda Ci się. Co, że niby nazwisko trudne? Pff, przesadzasz! Długie i trudne nazwiska są lepsze, niż te krótkie i nieciekawe!

Dobra, Gilbert, miałeś swoje pięć minut, ładnie się przedstawiłeś. Ale, dla dobra czytających, resztę punktów uzupełnię ja.
3. Tak wyglądam: Gilbert wyróżnia się nie tylko charakterem, ale i wyglądem. No, bo często ma się okazję spotkać albinosa? Nie. Blada skóra, krótkie, rozczochrane białe włosy i - najbardziej niesamowite ze wszystkiego - szarłatnoczerwone oczy, które często zionęły nienawiścią czy pogardą. Przykuwa wzrok. I pomyśleć, że on z takim wyglądem kiedyś personifikował zakon rycerski, mający na celu chrystianizację Europy. Ach, te sprzeczności.
Ma 178 cm wzrostu. Tak, momentami dobija go fakt, że jest 2 cm niższy od młodszego brata i gorzej zbudowany. Idzie się przyzwyczaić, ale to jest niesprawiedliwe. Należy do SS - toteż najczęściej widać go w mundurze ów formacji. I nieodłączny Krzyż Żelazny - bo niektóre rzeczy być zwyczajnie muszą.

4. Mój charakter: O Gilbercie można powiedzieć dużo. Bardzo dużo. Myślę, że on naprawdę chętnie osobiście by wam o sobie opowiedział, ale ten zaszczyt przypadnie mnie, jako osobie bardziej obiektywnej.
Miły, kulturalny, uczciwy i zawsze chętny do pomocy. Ten, który przedkłada dobro innych nad swoje własne.
Ach, nie, to nie ta strona Mocy.
Czemu niby miałby się przejmować innymi? Własne dobro jest najważniejsze. Rzecz jasna, mówiąc własne, mam też na myśli dobro jego ludzi. Poza tym są też pojedyncze - podkreślam: pojedyncze - osoby, na których będzie mu zależeć i dla których będzie potrafił się poświęcić. Wyjątki. Zawsze istnieją jakieś wyjątki od, z góry ustalonej, reguły. Takim kimś będzie choćby młodszy brat, Ludwig, któremu poniekąd poświęcił wszystko, co kiedyś posiadał. Ogólnie rzecz biorąc, Prusy ma ciężki charakter, trudny do wytrzymania. Jest szczery, chyba nawet troszkę przesadnie. Lubi być bezpośredni - w twarz powie komuś, co mu pasuje, a co nie. Nie będzie ciągnął rozmowy, jeśli jest to niepotrzebne, nie będzie owijał w bawełnę. Postara się załatwić wszystko prosto z mostu, nie zważając na myśli, zdanie i uczucia drugiej osoby. Bywał chłodny czy wręcz brutalny - i tym często ranił innych. Po trupach do celu, jak mówi przysłowie. Ale to też nie tak do końca. Są pewne granice i wartości, których przekraczać nie wolno i których przestrzegać trzeba, nawet wobec największego wroga. Można by to nazwać honorem, trochę nadgryzionym, ale zawsze. Jest lojalny, a jeśli coś obiecał lub postanowił - zrobi to. Czas, który upłynie na spełnienie obietnicy to zupełnie inna sprawa, bo Gilbert zwykł zostawiać większość spraw na ostatnią chwilę. On zdąży, ma przecież czas. Za to jak już się za coś weźmie, to wykonuje zadanie najlepiej jak potrafi - więc po wszystkim nie ma się o co martwić. Jednak lepiej będzie, jeśli rozkaz jest sprecyzowany, ponieważ Prusy jest impulsywny. Po co niepotrzebne nerwy czy ofiary? Przyznaję, sprawy woli rozwiązywać siłą, dyplomata z niego marny, ale się stara.
Nie jest zbyt obiektywny czy tolerancyjny, swoje zdanie wyraża jasno, otwarcie i w sposób nie znoszący sprzeciwu. Przecież on zawsze ma rację, nawet, jeśli jej nie ma. Mimo to, potrafi przyznać się do błędu. Co prawda, w ostateczności i gdy już nie ma innego wyjścia, ale przecież nie od razu Rzym zbudowano! Powoli, małymi kroczkami, czasy się zmieniają, a Prusy zmieniał się wraz z ich biegiem. Ukształtowały w nim charakter agresywnego wojownika, który przywykł do zwycięstw i ciężko, acz dumnie, znosił porażki. Nigdy się do nich nie przyzwyczaił. Uczył się na błędach, nie tylko własnych, ale także cudzych. Mimo wybuchowego charakteru, zdaje sobie sprawę, że każda wojna powinna być przemyślana we wszystkich aspektach, a jedna bitwa może zaważyć na jej losach. On jest strategiem, który miał dobrze przemyślany każdy ruch. To pozwalało zwyciężać.
Także to zbudowało w Prusaku ogromną pewność siebie, arogancję i zuchwałość. Z czasem może nawet zaczął przecieniać swoje możliwości? Zawsze był zarozumiały, często puszczał mimo uszu propozycje innych. Zostało mu. Robił i będzie robił po swojemu, bo tak mu wygodniej. Łatwiej. Zresztą, nigdy nie lubił, gdy ktoś narzucał mu swoje zdanie, gdy wydawał rozkazy. Ciężko mu się podporządkować. Gilbert woli być niezależny. W takich czasach, jak te, jest to trudne, praktycznie niewykonalne. Jest żołnierzem, słucha przełożonych. Często przychodzi to z trudem i niechęcią, ale dyscyplina musi być. Tak się rządzi świat.
Nienawidzi przebywać sam, chociaż ani razu się do tego nie przyznał. Przed innymi, rzecz jasna, bo przed samym sobą robił to wielokrotnie. Wmawiał wszystkim dookoła, że ktoś tak wspaniały, jak on, nie potrzebuje towarzystwa. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Niezły z niego aktor, co? Albo po prostu ludzie są łatwowierni... Nie. Od początku swojego istnienia to aktorstwo dawało korzyści, co Prusak zauważył. Trzeba było więc brnąć w to wszystko dalej, bo jedno kłamstwo rodzi kolejne. Następne były potrzebne do powstrzymania tego pierwszego. Wciąż widać następstwa, a on czasem nadal udaje kogoś innego, niż jest w rzeczywistości.
Egoizm i narcyzm. O ile to pierwsze jest w stanie utrzymać na wodzy, drugie sprawia większe problemy. Od dawien dawna Prusy uważał się za lepszego od innych. To mu towarzyszy od zawsze, nierozerwalnie. Patrzył z góry na przegranych, uciekał wzrokiem przed zwycięzcami. Teraz, gdy w Niemczech rządzą naziści, ma nawet dobre uzasadnienie, dlaczego jest lepszy. Poza tym, narodowy socjalizm jest mu dość obojętny. Dyktatura trochę za bardzo wnika we wszystkie doktryny życia, co się Gilbertowi nie podoba. Z drugiej strony sama ideologia jest całkiem wygodna, chociaż... Lekko drastyczna. Tym samym jestem w stanie napisać: on ma uczucia i potrafi współczuć. Ciężko mu to okazać, jak to czasem z Niemcami bywa. Tę jedną rzecz akurat zostawi dla siebie, o współczuciu się nie rozmawia.
...chociaż trochę sadystycznych skłonności ma, bądźmy szczerzy. Rozlewająca się krew nigdy mu nie wadziła, a wojna była od początku jego drugim imieniem.

5. Z innymi układa mi się w ten sposób:
- III Rzesza - Młodszy braciszek, z którym od jakiegoś czasu Prusy ma unię. Praktycznie kompletne przeciwieństwo Gilberta. Ale pomimo różnic, kłótni, całkowicie odmiennych zdań na poszczególne tematy, Ludwig z pewnością może liczyć na Prusaka. Pomoc się pewnie przyda, bo młody ma ochotę urządzić sobie kolejne tournée po Europie-i-nie-tylko. Właściwie, jakby mu się gdzieś z tym spieszyło. Na łeb, na szyję. Czyli coś ich jednak łączy. I nie jest to tylko niemiecka krew.

- Austria - Są kuzynami. Tak. I Gilbert od paruset lat zdążył sobie zadać jedno pytanie przynajmniej kilkaset razy. "Jak my, do cholery, możemy być spokrewnieni?" Nadal nie pojął i nie znalazł odpowiedzi. Walczyli o dominację w Cesarstwie Niemieckim. A walczyć razem, po tej samej stronie barykady? Nie, dopóki nie znajdzie się większy wróg od Rodericha...

- Polska - ...i takim wrogiem był Feliks. Nie, chwila, jest nadal. Może i w rozbiorach Prusy odbił sobie za Grunwald (jak już coś robić, to z rozmachem), ale Polska jakimś cudem wrócił na mapy. Z początku dogadywali się, co prawda, całkiem nieźle - właściwie, gdyby nie Feliks, to Gilbert by nie istniał. Ale to nie było to, ta znajomość właściwie z góry była skazana na nienawiść. Wszystkiego dopełnił hołd pruski.

- Węgry - Kiedyś najlepszy kumpel, z którym nabijali piękne fragi na poganach. Relacje popsuły się po bezczelnym wygonieniu ze swoich ziem. A wcześniej sam zapraszał! Potem jeszcze ta cała afera z płcią, ślub z Austrią... Aktualnie nie mają wymarzonych relacji.

- Luksemburg - To skomplikowane. Nie jestem w stanie napisać, że lubi, ale nie mogę też powiedzieć, że go nienawidzi. Gilbert nie cierpi, gdy Henri wypomina mu, jak to nim pomiatał. Ej, no, to dawno było! Potem Prusy chciał mieć Luxa tylko dla siebie, nie traktował go za dobrze i... I teraz Luksemburg się go chyba trochę boi.

- Litwa, Łotwa - Można, błędnie rozumując, uznać Prusy za brata tejże dwójki. Ale to będzie naprawdę ogromny błąd. Gilbert tylko przejął sobie nazwę po dawnym Prusie. Nic go z nimi nie łączy i nigdy nie łączyło, a już z pewnością nie więzy krwi. Trzeba uzupełnić, że o ile Raivis Gilbertowi nie wadzi, o tyle Taurysa nie lubi. Nie, nie, nie chodzi tylko o Grunwald! Wcale.

- ZSRR - Ten, którego podobno boją się wszyscy, chociaż większość temu zaprzecza. Kiedyś współpracowali - przeciwko Polsce. Teraz też zanosi im się na współpracę - także przeciwko Polsce. Historia lubi się powtarzać. Ale Prusy za Rosją nie przepada - to taka, w zasadzie, dziwna niechęć. A może po prostu złe przeczucia, co do tego "sojusznika"?

- Francja, Hiszpania - Mimo ciężkich czasów, czuje do tej dwójki pewien rodzaj sympatii. Pamięta dobrze, jak razem walczyli przeciwko Austrii. To prawda, mieli kilka zgrzytów, jak choćby z Francuzem za Napoleona czy potem, za Bismarcka... No, i Alzacja i Lotaryngia. One powinny być w Niemczech!

Landy niemieckie
Znane przysłowie mówi, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach. I w przypadku relacji Gilbert-reszta rodziny sprawdza się ono na całej linii frontu. Zbliża się wojna. Wszyscy należą do jednego państwa. Będą zmuszeni współpracować. Ta, ciekawe, jak ta "współpraca" będzie wyglądała w praktyce...

- Bawaria - Podczas wojen prusko-austriackich Sebastian opowiadał się po stronie Rodericha. Zdrajca! Poza tym, Bawaria chyba nie był zadowolony z tego, że ma być włączony do Niemiec... Nic więc dziwnego, że Prusy za nim nie przepada. "Nie przepada" to mało powiedziane, tak na marginesie, no ale...

6. Ostatnio nie jest u mnie zbyt dobrze: Racja, bywało lepiej. O wiele lepiej. Tragedii też niby nie ma, Hitler pozbył się kryzysu, bezrobocia będących następstwem Wielkiej Wojny... Prusy stanowi część Trzeciej Rzeszy. Trochę odległą od reszty, ale coś wspominali chyba o rozwiązaniu tego problemu. Wszystko się rozwija, idzie z duchem czasu, czy coś.

7. Moje mocne strony:
*Umie się bić, zdecydowanie umie się bić. Swego czasu pruska armia była jedną z najlepszych w Europie, więc jest się też czym pochwalić.
*Sprytny jest, dobry z niego strateg. Chociaż jest porywczy, to jednak lubi mieć dobrze przemyślane ruchy.
*Pewne siebie to to. Można się zastanawiać, czy zaliczyć to do mocnych, czy słabych stron, bo momentami odwaga może zahaczać o głupotę, ale ta pewność się jednak przydaje.

8. Moje słabe strony:
Pff, przecież wiadomo, że Prusy nie ma słabych stron.
*Nie lubi większości swojej rodziny, tak samo, jak większość z nich nie lubi Prus. Współpraca może być trudna, raczej niewskazana. I jeszcze młody nie chce się słuchać.
*Przecenia trochę swoje możliwości. Trochę bardzo.
*Nie jest zbyt ostrożny, a jak będzie trzeba, pójdzie po trupach. Niekoniecznie swoich.
*Jest oddzielony od reszty Rzeszy, co sprawia pewne problemy. Ale jeśli kiedy zajmą Polskę, to będzie dobrze.

9. Poza tym:
*Ma dobrą pamięć, ale o swoich porażkach zdaje się nie pamiętać. Zresztą, jakie porażki? Nie było żadnych! ...co? Jaki Grunwald?
*Jego ulubiony kolor to czerwony.
*Po wojnie alianci postanowili rozdzielić jego tereny pomiędzy Polskę a Związek Radziecki. Urban legend mówi, że to z powodu pruskiego militaryzmu, który doprowadził do dwóch wojen światowych - jeśli zlikwidują Prusy, to może Niemcy nie wyskoczą z kolejną? No, i Stalin chciał mieć jakiś niezamarzający port nad Bałtykiem, to go dostał.
*Większość najlepszych i najbardziej znanych niemieckich dowódców i strategów wojskowych było Prusakami. \o/
*A ja mam ładne, granatowe skarpetki.


Ostatnio zmieniony przez Prusy dnia Wto Mar 04, 2014 5:32 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Klara
Administrator


Liczba postów : 12

PisanieTemat: Re: Hm? A może granat do tego?   Sro Lut 19, 2014 11:16 pm

Za dobre te karty piszecie. Chcę się poczepiać dla spokoju sumienia, ale o pierdoły znalezione, żeby tylko znaleźć nie ma sensu ukrywać głów. Kartę muszę zaakceptować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://widerstand.forumpl.net
 
Hm? A może granat do tego?
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Asthor!! (pewnie wam tego brakowało XD )

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Widerstand Hetalia RPG :: 
 :: Karty Postaci
-
Skocz do: