Bo przecież trwa noc długich noży, choć dziennym się maskuje światłem!
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Berlin, Rosenstrasse

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Nadrenia-Westfalia

avatar

Płeć : Female
Liczba postów : 134
Skąd? : Zagłębie Ruhry.

PisanieTemat: Berlin, Rosenstrasse   Pią Lut 21, 2014 10:26 pm

Tej uliczki zdecydowanie nie nazwałbyś zadbaną. Budynki, choć stare i niewątpliwie urokliwe, już od dawna nie były odnawiane ani modernizowane. Jest szaro, ponuro, unosi się również niezbyt przyjazna atmosfera. Potęguje ją wyraźny widok zdemolowanej synagogi. Niegdyś znajdowało się tutaj centrum społeczności żydowskiej. Niegdyś, przedtem, wszyscy wiemy, przed czym. Nadal znajduje się tu sporo urzędów związanych z narodem żydowskim, ale funkcjonujących w zgoła innym celu. Uciekaj stąd, kręcenie się w takich miejscach nie jest zbyt bezpieczne.

Na niziutkim murku siedziała Węgry. Gdybyś się jej dokładniej przyjrzał, od razu zauważyłbyś, że tak naprawdę nie był to żaden krawężnik ani inny element architektoniczny, tylko spora skrzynka po amunicji. Mogłoby się wydawać, że nadal jest w niej broń lub inne elementy wyposażenia wojska, jako że była wyraźnie zużyta, poobijana, nawet nieco zardzewiała. Nikt by nie przypuszczał, że tak naprawdę w środku znajdują się pieniądze i inne kosztowności. Nikt by jej też o nic nie podejrzewał, bo dziewczyna ubrana była w mundur niemiecki. Ale przecież wszystko, co właśnie robiła, było jak najbardziej legalne. Miała upoważnienie do odbioru tego ładunku? Miała. Dokumenty się zgadzały? No zgadzały. Żadnych przekrętów jeszcze nie było - powtarzam, jeszcze.
Po chwili oczekiwania nonszalanckim krokiem podszedł do niej jak najzwyczajniej wyglądający żołnierz Wehrmachtu, a przynajmniej takim mógłby się na pierwszy rzut oka wydawać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Węgry



Płeć : Female
Liczba postów : 32

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Pią Lut 21, 2014 10:40 pm

Ela siedziała spokojnie na swoim ładunku. Póki co nie było czym się przejmować. Wszystko szło nadzwyczaj gładko. Nie spodziewała się wręcz, że będzie tak dobrze. Oczywiście nie był to jeszcze koniec, a więc wiele mogło się wydarzyć, no ale im później, tym dla niej lepiej. Rozglądała się nieco po okolicy. To był jednak okropny widok. No i straszne marnotrawstwo. Jak już chcieli wypędzać Żydów, to mogli chociaż zadbać o tą część miasta, a nie pozwolić jej tak niszczeć. Chociaż pewnie byli mieszkańcy tej dzielnicy byli w gorszym stanie. Jak nie parę metrów pod ziemią.
Widząc podchodzącego mężczyznę uśmiechnęła się lekko.
-Gotowy do drogi? - odezwała się po niemiecku.
Koszmarny język, naprawdę, ale jakby ktoś na ulicach Berlina usłyszał węgierski zaczęłyby się pytania, a tego nie potrzebowała. Wręcz były one przeciwwskazane. Mówiąc szczerze chciała mieć to już za sobą i móc w spokoju siedzieć u siebie nie martwiąc się, że za chwilę może wyskoczyć jakiś nadgorliwy gówniarz z nie wiadomo jakiej to znowu elitarnej niemieckiej jednostki, bo chyba ostatnio tylko takie mają patrząc na te porąbane nazwy i zacząć uważniej sprawdzać skrzynkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia

avatar

Płeć : Female
Liczba postów : 134
Skąd? : Zagłębie Ruhry.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Pią Lut 21, 2014 11:26 pm

Prusy
Nie znosiłeś tej cząstki miasta. Najchętniej po prostu byś ją wyburzył. To było jedno z niewielu miejsc, w których tak bardzo czuć było zapach jego poprzednich mieszkańców. Nic nie było w stanie go stłumić, te budynki były nim przesycone być może aż do fundamentów. Pocieszało Cię jednak, że Twoje zadanie jest wręcz banalne, wchodzisz do banku, odbierasz pieniądze, a potem znowu wsiadasz w swojego pięknego czarnego Opla i znikasz jak najdalej stąd. Nic trudnego.
Pod nazwą Schilling-Wartenburg skrywał się malutki prywatny bank, znajdujący się idealnie naprzeciwko zrujnowanej synagogi. Właścicielami tego przedsiębiorstwa byli, oczywiście, rodowici Niemcy.
Przez niepozorne, drewniane drzwiczki wszedłeś do środka. Twoim oczom ukazało się jedno jedyne biurko, przypominające raczej ladę sklepową, za którą siedział smutny bankier. Ubrany czysto i elegancko, z okularami na nosie, a jednak zarówno on, jak i cały ten 'bank' wyglądały nader mizernie.
- Czym mogę panu służyć?

Węgry
- Jasne, sefowo! - odpowiedział András, przeżuwając kolejny kęs eklerki. Zaraz... Tak, Twój wspólnik właśnie zajadał się ciastkiem. Podał Ci drugie, zawinięte w nieco przytłuszczony papier. - Nawet bardziej, niż sefowa sobie wyobraża. Załatwiła sefowa swoje wsystkie sprawy, prawda? - dodał, nie zauważając, na czym siedzi Ela. Pokręcił głową i w końcu nachylił się ku niej konspiracyjnie.
- Ten bilet na pociąg nie będzie nam potrzebny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Węgry



Płeć : Female
Liczba postów : 32

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Pią Lut 21, 2014 11:35 pm

... facepalm. No po prostu facepalm. András miał jedną, bardzo dużą wadę... kompletnie nie potrafił dostosować się do otoczenia. W sumie ona też nie... temu wzięła eklerkę i ugryzła kęs. Przynajmniej była dobra. Słysząc dalsze jego słowa uniosła wysoko brwi.
-Jak to nie będzie potrzebny? Załatwiłeś samolot, czy może zamierzasz iść na piechotę?
W sumie zastanawiała się w tej chwili czy na pewno chce znać odpowiedź. Jednak András głupi nie był i racze nie zostawiłby ich na lodzie i bez transportu. Szczególnie w sprawie, kiedy to można utrzeć nieco nosa Niemcom. Taka okazja może się nie powtórzyć, no a satysfakcja...
-To jaka jest ta niespodziewana zmiana planów?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia

avatar

Płeć : Female
Liczba postów : 134
Skąd? : Zagłębie Ruhry.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Pią Lut 21, 2014 11:40 pm

Węgry
... przecież ta eklerka jest pyszna, o co chodzi...
- A gdybyśmy pojechali samochodem? Pociąg jest ciasny, pełen osób podglądających podróżnych, donosicieli również, poza tym bagaże mogą nam zaginąć, w całości albo częściowo, no po prostu pomysł beznadziejny, zwłaszcza kiedy mamy możliwość spokojnej podróży ładnym samochodem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Węgry



Płeć : Female
Liczba postów : 32

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Pią Lut 21, 2014 11:48 pm

-... András, nie powiem, samochód świetnie brzmi. Tylko skąd ty wytrzaśniesz tutaj nagle samochód? Tego kompletnie w planie nie było...
No tak, pewnie, że samochodem byłoby o wiele lepiej. Szybciej, bezpieczniej, wygodniej. Tylko jeszcze ten samochód trzeba mieć, a akurat na brak tego luksusowego artykułu Węgierka obecnie narzekała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy

avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 16
Skąd? : Z Mordoru.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Sob Lut 22, 2014 1:21 am

Czemu nie mogli pozbyć się tej części miasta razem z jej mieszkańcami? Teraz trzeba ją oglądać. To takie przykre. Aż żal było wysiadać z samochodu. Prusy, otwierając drzwi banku, wyrzucił za siebie niedopalonego papierosa. Jakby ktoś miał ochotę, to może go dokończyć.
W środku nie było wiele przyjemniej, niż na zewnątrz. Załatwi najszybciej, jak się da, co ma załatwić i stąd znika. Najlepiej, nigdy nie wracając.
Przyjrzał się bankierowi znudzonym wzrokiem.
- Heil Hitler - warknął z pewnym naciskiem, jakby chcąc przypomnieć mężczyźnie o tym bardzo istotnym elemencie rozpoczęcia każdej rozmowy. - Interesuje mnie konto rodziny Grossmann i środki znajdujące się na nim.
...bo podobno tu są. A przynajmniej miał taką nadzieję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia

avatar

Płeć : Female
Liczba postów : 134
Skąd? : Zagłębie Ruhry.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Sob Lut 22, 2014 8:56 pm

Węgry
Ela nie była w stanie myśleć teraz nieschematycznie. Od kiedy trzeba mieć własny samochód, żeby móc nim pojechać? A przecież tych wszystkich Niemców To my niezbyt lubimy, szkoda nie będzie.
- No jak to skąd? Stoi tam za rogiem, taki czarny Volkswagen albo inny niemiecki rzęch. Na pewno jakiegoś durnia z NSDAP, nikogo innego na takiego nie stać. Potem oddamy.
Tak, zdecydowanie ten członek partii nazistowskiej nie był lubiany przez obywateli. Starsza kobieta, która sprzedała mu eklerki, narzekała na niego nawet gorzej niż Saksonia na Prusy (o czym oczywiście András nie miał prawa wiedzieć, ale porównanie jest ładne). Należy mu się.

Prusy
- Heil Hitler... - wyrzucił z siebie bankier z miernym entuzjazmem.
To, co powiedziałeś bankierowi, wywołało jego zdumienie. Nieudolnie starał się je ukryć, rutynowo przeglądając dokumenty, ale przecież nie musiał tego robić.
- Owszem, środki zgromadzone na koncie rodziny Grossman znajdowały się tutaj... - zaczął pan Schilling, nerwowo ocierając czoło i poprawiając okulary na nosie.


Ostatnio zmieniony przez Nadrenia-Westfalia dnia Sob Lut 22, 2014 9:14 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Węgry



Płeć : Female
Liczba postów : 32

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Sob Lut 22, 2014 9:13 pm

Uniosła brwi jeszcze wyżej niż wcześniej.
-Chcesz kraść samochód? I to jeszcze jakiemuś wysoko postawionemu Niemcu? ... co my tu jeszcze robimy, jak możemy siedzieć w wygodnym samochodzie? - uśmiechnęła się.
O tak, to będzie piękne. Nie dość, że podróż będzie szybsza, bezpieczniejsza, a o wygodzie nie ma już nawet co wspominać, to jeszcze będą mogli nieźle wkurzyć jakiegoś durnego szkopa.
-Tylko mu go nie oddamy, już lepiej oddać na złom, skoro to naprawdę taka menda. Módlmy się żeby to nie był jego prywatny, a użyczony do służby, to będzie dopiero ciekawie - wstała i wzięła skrzynkę w ręce. - No to prowadź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy

avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 16
Skąd? : Z Mordoru.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Sob Lut 22, 2014 10:18 pm

W jego oczach błysnęła iskra irytacji. To wiedział, albo przynajmniej przypuszczał już wcześniej.
- Świetnie - chociaż pojedyncze słowo, wręcz biło od niego ironią. - Byłbym jednak wdzięczny, gdyby powiedział mi pan coś, czego nie wiem.
Człowiek wyglądał, jakby zestresował się celem przybycia Gilberta. Dziwne.
- Jestem tu, aby te środki skonfiskować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia

avatar

Płeć : Female
Liczba postów : 134
Skąd? : Zagłębie Ruhry.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Sob Lut 22, 2014 10:50 pm

Węgry
- No i to jest ta sefowa, jaką znam! - András ucieszył się wyraźnie. Poprawił swoją czapkę (och, jak bardzo by chciał móc ją już ściągnąć) i poprowadził Elkę przez dwie przecznice, a potem skręcił jeszcze raz w prawo. Przez chwilę już się obawiał, że tajemniczy Niemiec zdążył odjechać swoim ślicznym samochodem, ale nie, wciąż tutaj stał! Czarny kabriolet, jednak nie Volkswagen, a Opel, ze sporym grillem i dużymi reflektorami. Bardzo zadbany i po prostu ładny.
Brak kluczyków nie stanowił problemów dla takich konspiratorów jak oni.
- Ma szefowa ochotę sama zająć się odpalaniem, czy to ja mam się tym zająć?

Prusy
Bankier był coraz bardziej zdenerwowany i bez problemu byłeś w stanie to zauważyć.
- Tego domyśliłem się po Pańskim stroju... - zaczął, straciwszy już wszelkie nadzieje. -Te pieniądze jeszcze dzisiaj tutaj były, ale spóźnił się pan. Dziewczyna miała upoważnienie i wszystkie dokumenty, nikt nie uprzedzał, że te środki zostały zamrożone...
Bał się o własną skórę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Węgry



Płeć : Female
Liczba postów : 32

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Sob Lut 22, 2014 10:58 pm

Ela rozglądała się uważnie. Po niemieckich mundurach wszelakiej maści póki co ani śladu, no oprócz tych, które mieli na sobie. Była więc szansa, że zwieją niezauważeni, a okradziony nawet nie będzie wiedział kogo szukać. No zresztą dajcie takie zgłoszenie "dwóch żołnierzy ukradło mi auto" no proszę was...
Ustawiła skrzynkę w nogach miejsca koło kierowcy i wskoczyła na nie.
-Odpalaj i zwijamy się stąd. Nie żałuj opon, benzyny ani niczego innego. Ten grat się może rozpaść jak tylko dotrzemy na miejsce - uśmiechnęła się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy

avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 16
Skąd? : Z Mordoru.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Sob Lut 22, 2014 11:12 pm

Oczywiście, że widział coraz większe zdenerwowanie bankiera. I miał złe przeczucia co do tego. Zresztą, zaraz, chwila. Czy mężczyzna powiedział wcześniej, że znajdowały się? Czyli...
No właśnie. Ktoś mu te pieniądze sprzątnął sprzed nosa. Wspaniale. Skrzywił się.
- Że co? - warknął. Pójdzie szybko, mówili. Zaraz wróci, mówili. Prusy oparł się rękami o biurko, pochylając się nad bankierem. - Zdaje pan sobie sprawę, że to może skończyć się nieciekawie, prawda? Narobił mi pan problemów. A ja, w zamian, mogę sprawić, że pan też je będzie miał.
Uśmiechnął się trochę krzywo. Tak, wiedział, że to i tak nic nie da, ale grożenie ludziom jest dobrym sposobem na odreagowanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia

avatar

Płeć : Female
Liczba postów : 134
Skąd? : Zagłębie Ruhry.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Sob Lut 22, 2014 11:19 pm

Węgry
Odpalenie samochodu zajęło Andrásowi chwilkę. Elka akurat zdążyła usadowić się wygodnie i umieścić skrzynkę tak, aby nikomu w niczym nie przeszkadzała. Węgierski konspirator coraz lepszy w odpalaniu samochodów, ostatnio poza usadowieniem się zdążyła jeszcze wyjąc zeszyt i zaplanować trasę podróży. Poprawa była więc znaczna i już po chwili mknęli przez Alexanderplatz, a potem przez Plac Hitlera, byle by tylko oddalić się od miejsca kradzieży.
Węgry znalazła na siedzeniu legitymację partyjną właściciela samochodu. Wzięła głęboki oddech, bowiem o ile nazwisko brzmiało obco i sztucznie, tak delikwenta ze zdjęcia nie pomyliłaby z nikim innym.
Był to Glibert we własnej osobie.

Prusy
Czyli nici z przeniesienia oddziału w inną część miasta. A ta się starali, przestrzegali prawa i byli posłuszni władzy... Bankier wyglądał, jakby się miał zaraz rozpłakać.
- Naprawdę nie chcę utrudniać panu pracy. Gdyby mnie wcześniej uprzedzono, zatrzymałbym tu dziewczynę aż do pańskiego przyjścia. Naprawdę, gdyby pan przyjechał godzinę wcześniej...
Widziałeś, że ten człowiek nie kłamie, jakkolwiek nie mieszałby się w swoich zeznaniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Węgry



Płeć : Female
Liczba postów : 32

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Sob Lut 22, 2014 11:29 pm

Ela patrzyła zadowolona na mapę. Jedno trzeba było Niemcom przyznać, drogi mieli świetne. No i dużo. Dzięki zdecydowanie większej szybkości i nowej trasie powinni być na miejscu jeszcze szybciej niż zakładał najbardziej optymistyczny scenariusz.
Żeby nie kombinować na bardzo Ela wyznaczyła drogę przez główne drogi i wyjaśniła Andrásowi jak będą jechać prze najbliższy czas. Potem będzie kierować go dalej.
Zerknęła w dół by sprawdzić, czy z ładunkiem wszystko w porządku, kiedy rzucił jej się w oczy kolor nieco odbiegający od tego tapicerki. No proszę... legitymacja... to teraz tym bardziej się cieszyła, że zabrali ten samochód. I postanowiła go kompletnie rozwalić po powrocie do domu. Otworzyła ją od niechcenia i otworzyła szeroko oczy (usta zresztą też) na widok zdjęcia w niej. No to pięknie... chyba jednak będą nieco większe problemy niż myślała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy

avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 16
Skąd? : Z Mordoru.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Sob Lut 22, 2014 11:41 pm

Spodziewał się czegoś bardziej w stylu "mam żonę i dzieci, proszę nie..." i tak dalej. Bankier mówił prawdę, tego Gilbert był pewien. Odpuścił sobie dalsze straszenie, bo w ten sposób nic nie zdziała. Nie, zdecydowanie nie tędy droga.
Wyprostował się, zwracając wzrok w bliżej nieokreślonym kierunku. Westchnął cicho i pokręcił głową ze zrezygnowaniem.
Chociaż, może jest jeszcze jakaś szansa.
- Godzinę wcześniej... - mruknął bardziej do siebie, niż do mężczyzny. Ponownie spojrzał na niego. - Jej imię, nazwisko? Wygląd?
Cokolwiek? Najlepszy byłby adres, ale na to nie liczył. Jeśli by się postarali, to by ją może znaleźli... Tak czy inaczej, zawsze warto spróbować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia

avatar

Płeć : Female
Liczba postów : 134
Skąd? : Zagłębie Ruhry.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Wto Lut 25, 2014 8:34 pm

Węgry
András pędził, jak tylko się dało, aby już opuścić to miasto. Kiedy z niego wyjadą, oboje poczują się bezpieczniej.
Pędzili z nieodpowiedzialną prędkością nawet na najostrzejszych zakrętach, lecz całe szczęście (przynajmniej jak na razie) nie napotkali na swojej drodze żadnej latarni ani innej przeszkody. Opony piszczały przeraźliwie, a metal trzeszczał. Bywa.
... I wtedy właśnie András nagle zauważył, że szefowa jest czymś przynajmniej mocno zmartwiona.
- Coś się stało, pani sefowo? Za szybko jedziemy?

Prusy
Pan Schilling nadal wyglądał, jakby zaraz miał wybuchnąć płaczem, ale chyba odzyskał nadzieję, skoro nie kazałeś go od razu rozstrzelać.
- Jeżeli to kwestia wagi państwowej... Nie powinienem podawać danych moich klientów, ale w takiej sytuacji dobro Rzeszy jest chyba ważniejsze... Mylę się?
Nie czekając na odpowiedź, kontynuował powoli, starając się przypomnieć sobie jak najwięcej szczegółów.
- To była dziewczyna. W mundurze, ale dziewczyna. Długie, brązowe włosy i kwiatek we włosach. Jak ona się nazywała... Inaczej niż ta rodzina, to pewne. Takie trudne nazwisko, od razu wiadomo, że ona nie stąd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Węgry



Płeć : Female
Liczba postów : 32

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Wto Lut 25, 2014 8:54 pm

Zerknęła na niego i zmarszczyła brwi. Potrzebowała chwili, by załapać o co mu chodziło.
-Nie, nie... nie przejmuj się tym. Chociaż wiesz, zwolnij na razie. W mieście może nas ktoś jeszcze zatrzymać czy coś. Przygazuj jak już się stąd wyrwiemy.
Zerknęła znów na zdjęcia Gilberta. Cholera, jeśli poszedł do banku... na pewno rozpozna ją po opisie, a wtedy mogą być problemy. W kraju raczej ciężko będzie ich złapać, nawet jeśli Gilbert podniesie alarm, co w sumie będzie nieco trudne z racji niezbyt dużej rangi przestępstwa. Ale na granicach już mogą nieco lepiej pilnować... będzie trzeba się nakombinować by się bezpiecznie przedostać. A tymczasem zerknęła na resztę informacji, które wzięte były chyba z kosmosu, jednak jak ją przydybią z cudzą legitymacją lepiej kojarzyć czyja jest oficjalnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy

avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 16
Skąd? : Z Mordoru.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Sro Lut 26, 2014 7:35 pm

No, jeśli pan Schilling lubi żyć, to lepiej dla niego, jeśli te dane poda.
- Nie, nie myli się pan. Proszę brać też pod uwagę własne dobro.
Naprawdę dużo mu pomógł. Przecież w Rzeszy dziewczyna o długich, brązowych włosach z kwiatkiem w nich to coś niezwykłego. Trudne nazwisko było trochę bardziej wartościową informacją, ale nadal w Niemczech znajdą się setki czy tysiące osób pasujące do opisu mężczyzny.
Co prawda, Prusy znał taką jedną, co by pasowała... Ale to przecież byłoby niedorzeczne i kompletnie bez sensu.
- Jest pan pewien, że nie pamięta tego nazwiska? - naciskał dalej. Przydałoby się. Oczywiście, zakładając, że podała prawdziwe. Inaczej będą szukać igły w stogu siana.
Spojrzał na zegarek. Schodzi mu się. Miał przyjechać, zabrać pieniądze i wracać. A jeśli ich nie ma, to czy to nadal jest jego sprawa? Przecież nie będzie się teraz w detektywa bawił...
Mogło pójść gorzej?
Oj, Gilbert, niepotrzebnie zadajesz sobie to pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia

avatar

Płeć : Female
Liczba postów : 134
Skąd? : Zagłębie Ruhry.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Sro Lut 26, 2014 11:04 pm

Węgry
Faktycznie András zwolnił odrobinę i mogłoby się wydawać, że teraz wszystko będzie już dobrze, ale wydarzyło się coś zupełnie innego. Nagle Węgier zahamował gwałtownie i wyrzucił z siebie coś, czego narrator nie tłumaczyłby zbyt chętnie. Samochód zatrzymał się z głośnym piskiem opon. Niestety nie udało się całkowicie zapobiec uderzeniu w... coś. A właściwie, jak się miało za chwilę okazać, w kogoś. Elkę mocno odrzuciło do przodu, András zaś uderzył głową w kierownicę. Nie to było jednak waszym największym problemem, bowiem kiedy tylko Węgry spojrzała w stronę maski, zauważyła, iż potrąciliście małego blondwłosego chłopca. Wbiegł wam pod koła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Węgry



Płeć : Female
Liczba postów : 32

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Sro Lut 26, 2014 11:10 pm

Ela otworzyła szeroko oczy. O nie... nie, nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Wyskoczyła niemal z samochodu i podbiegła do chłopca. Dobra, może nie pałała miłością do Niemców, no ale... jednak śmierci im nie życzyła, a już absolutnie żal jej było małego, w sumie niewinnego chłopca. Gdyby jeszcze to była normalna podróż samochodem, a nie przemycanie ukradzionych kosztowności... jak wezwie się karetkę czy policję to przecież będzie po nich, a też dzieciaka nie można tak zostawić. ... może nie jest aż tak źle. No w końcu András zwolnił, zahamował nawet mocno...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia

avatar

Płeć : Female
Liczba postów : 134
Skąd? : Zagłębie Ruhry.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Sro Lut 26, 2014 11:18 pm

Prusy
Bankier naprawdę starał się przypomnieć sobie wszystkie istotne (lub niekoniecznie istotne) szczegóły. Dobrze wiedział, że nie ma takiej opcji, by Gilbert mu odpuścił. Ludzka pamięć nie jest jednak absolutna i nieważne, jak bardzo by komuś nie zależało na przypomnieniu sobie szczegółów, czasami bywa to trudne. Na przykład teraz.
- Nazwisko było wyjątkowo trudne, w życiu bym go nie powtórzył ani nie przeczytał - zaczął pan Schilling ostrożnie. - Zwróciłem uwagę na to, że kończyło się na literę Y. Długie, trudne słowo. Pewnie była czeszką albo węgierką, oni mają takie nazwiska. A jak ona miała na imię... Jakoś na E. Nie Estera, prędzej Eleanor... Coś w tym rodzaju.
Poza tym, Żydówką na pewno nie była, ale to wydało się bankierowi zbyt oczywiste.

Węgry
Chłopak żył, przynajmniej jeszcze. Stwierdziłaś, że oddycha, jednak miał zamknięte oczy. Jego ręka zdecydowanie była złamana, co wywnioskowałaś z kości wystającej z rany na tejże kończynie. Więcej uszkodzeń, poza zadrapaniami różnego rodzaju, na pierwszy rzut oka nie zauważyłaś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Węgry



Płeć : Female
Liczba postów : 32

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Sro Lut 26, 2014 11:23 pm

Przygryzła wargę. Nie zostawi tak chłopaka, nie ma nawet mowy. Ktoś go musiał zabrać do szpitala. Ktoś, czyli albo ona, albo András. W sumie rozdzielanie się nie było w tej sytuacji najlepszym pomysłem, ale jechanie we dwójkę było ryzykowne... tylko czy przypadkiem Węgier też sobie czegoś nie zrobił. Erzsi wstała i podeszła do drzwi kierowcy zobaczyć jak tam z Andrásem. Niech chociaż jemu nic nie będzie, tak dla odmiany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia

avatar

Płeć : Female
Liczba postów : 134
Skąd? : Zagłębie Ruhry.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Sro Lut 26, 2014 11:28 pm

Węgry
Dla odmiany András nie wyglądał na umierającego. Co prawda nabił sobie guza i miał kilka nieznaczących siniaków, a z tego jego nosa to mocno leciała mu krew, ale poza tym wyglądał całkiem dobrze. Spojrzał na Ciebie i był wyraźnie zadowolony, że nic Ci się nie stało, ale kiedy zauważył chłopaka, to i on zrobił nietęgą minę.
- Czyli teraz wiejemy, zanim ktokolwiek coś zauważy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Węgry



Płeć : Female
Liczba postów : 32

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Sro Lut 26, 2014 11:33 pm

-Mowy nie ma, nie zostawimy go. Podwozisz nas do szpitala, ja go tam zabieram. Pięć minut. Jak po takim czasie nie wrócę jedziesz sam. Jakby w trakcie czekania wydarzyło się coś niepokojącego też wiejesz.
Podeszła i jak najdelikatniej podniosła chłopca, po czym usiadła z nim na tylnym siedzeniu.
-Jedziemy. Tylko uważaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   

Powrót do góry Go down
 
Berlin, Rosenstrasse
Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Widerstand Hetalia RPG :: 
 :: Stary ląd, co w zdumieniu zastygł
-
Skocz do: