Bo przecież trwa noc długich noży, choć dziennym się maskuje światłem!
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Verne w grobie się przewraca...

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Polska
Grammar Nazi
avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 83

PisanieTemat: Verne w grobie się przewraca...   Pią Mar 21, 2014 11:55 pm

W skrócie: podczas cotygodniowej partyjki brydża, coś (a raczej ktoś) podkusiło cię do założenia się z Arthurem. Zaczęło się tradycyjnie od słownej potyczki, nikt jednak nie przewidział, że tym razem skutek kłótni będzie nieco inny. A wszystko przez to, że ten idiota Arthur zarzucił ci, iż nie masz zielonego pojęcia o świecie. Mało tego, że nie poradzisz sobie w podróży! Och, akurat dużo on wie, dwa razy płynął statkiem i ma się za znawcę. Oczywiście stwierdziłeś, że ty byłbyś odbyć podróż dookoła świata. Jak na złość, ten kretyn to podchwycił. By bronić swojego honoru i, co ważniejsze, utrzeć nosa głupiemu Brytolowi przystałeś na ten układ, dając pod zastaw pokaźną sumkę pieniędzy. Teraz trzeba tylko należycie się przygotować i za kilka dni wyruszyć w podróż. A, i musisz pamiętać o limicie czasowym, jaki przez przypadek ustaliłeś ze swoim rywalem: masz objechać ziemię w 80 dni, nie więcej.

_________________
Płomień zapałki zgasł,
To sprawiło, że jestem sam.
Będę udawał dziś,
Że samotność wolnością jest.

Tak długo będę biegł,
Aż moje serce przestanie bić.
Wyrzucę z siebie krzyk,
Którego nie usłyszy nikt
.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler

avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 218
Skąd? : Braunau am Inn

PisanieTemat: Re: Verne w grobie się przewraca...   Sob Mar 22, 2014 12:03 am

François Bonnefoy

To było po prostu... skandaliczne. Takie zarzuty, jemu... i to kto! Ten głupi Brytol. Francuz westchnął z dezaprobatą, chociaż już od dobrej godziny siedział w swoim ulubionym fotelu.
No nic, czas leci, trzeba wszystko szybko i sprawnie zorganizować. Przecież ma swój honor! No i pieniądze też wolałby wciąż mieć...
François nie posiadając zbyt licznej służby, musiał podjąć ciężką decyzję - kogo zabrać ze sobą w podróż, a kogo zostawić. W obawie przed stanem swojej posiadłości, w jakim zastałby ją po swoim powrocie, zdecydował się zabrać ze sobą najbardziej kłopotliwego służącego, jakiego posiada. Sam nie do końca wie, jakim cudem jeszcze go nie wywalił.
- Virgil! - zawołał, nie ruszając swojego zacnego tyłka z fotela.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Polska
Grammar Nazi
avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 83

PisanieTemat: Re: Verne w grobie się przewraca...   Sob Mar 22, 2014 1:52 pm

Virgil Coțofană

Z sąsiedniego pokoju, gdzie przebywał służący, prawdopodobnie czyszcząc drogi komplet porcelanowej zastawy, rozległ się głośny brzdęk. Virgil z zakłopotaniem spojrzał na leżące na podłodze skorupy, które jeszcze przed chwilą były filiżanką.
- Ups... - no nic, sprzątnie się i nawet nikt nie zauważy. W międzyczasie jeszcze chyba musi pójść do salonu, bo coś mu się wydawało, że jego nowy pracodawca go wołał. Ruszył więc do pokoju obok.
- Wołał mnie pan, panie Francis?

_________________
Płomień zapałki zgasł,
To sprawiło, że jestem sam.
Będę udawał dziś,
Że samotność wolnością jest.

Tak długo będę biegł,
Aż moje serce przestanie bić.
Wyrzucę z siebie krzyk,
Którego nie usłyszy nikt
.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler

avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 218
Skąd? : Braunau am Inn

PisanieTemat: Re: Verne w grobie się przewraca...   Sob Mar 22, 2014 8:08 pm

François Bonnefoy

Skrzywił się, a po jego plecach przebiegł nieprzyjemny dreszcz.
Co za niezdara, znając życie właśnie pozbawił mnie mojej ulubionej zastawy! pomyślał, kiedy tylko usłyszał nieprzyjemny, głośny brzdęk dochodzący z sąsiedniego pokoju.
Już miał po raz kolejny zawołać niezdarnego sługę, kiedy ten wreszcie się raczył zjawić... i popełnić niewybaczalny błąd.
- Oczywiście, że wołałem. I zwracam uwagę, że moje imię wymawia się François - skarcił młodego Rumuna. - Mam też szczerą nadzieję, że kiedy tylko skończymy naszą rozmowę, to posprzątasz bałagan, który narobiłeś w sąsiednim pokoju. Nie martw się, straty odliczę z twojej pensji.
Odkaszlnął i przez chwilę patrzył z milczeniem na Virgila. Same kłopoty z nim... Ale cóż było robić, chłopak był najtańszą opcją... poza tym, synem dalekiej ciotki, której nigdy, ale to nigdy się nie odmawia.
- Virgilu, masz mnie spakować w przeciągu godziny. Jeśli nie wyjdziemy z domu najpóźniej za półtorej godziny, to spóźnimy się na pociąg. A przecież nie chcemy rozpoczynać naszej podróży dookoła świata od spóźnienia na pociąg, czyż nie?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Polska
Grammar Nazi
avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 83

PisanieTemat: Re: Verne w grobie się przewraca...   Sob Mar 22, 2014 8:53 pm

Virgil Coțofană

Że co?! Chce odliczyć mu tę porcelanę od pensji? To przecież było niechcący! I wcale nie jego wina!
- To naprawdę był przypadek, ta filiżanka sama zleciała... - zaczął się tłumaczyć. Co jak co, ale jak tak dalej pójdzie, to skończy na pracy za darmo... Ech, ale nie można wybrzydzać, jeśli ma się długi do spłacenia.
- ... dookoła świata? - powtórzył trochę niedowierzając. Ale że jak? Francisowi się zebrało nagle na podróżowanie? To nie miało sensu, przecież Bonnefoy jest leniwy.

_________________
Płomień zapałki zgasł,
To sprawiło, że jestem sam.
Będę udawał dziś,
Że samotność wolnością jest.

Tak długo będę biegł,
Aż moje serce przestanie bić.
Wyrzucę z siebie krzyk,
Którego nie usłyszy nikt
.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler

avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 218
Skąd? : Braunau am Inn

PisanieTemat: Re: Verne w grobie się przewraca...   Sob Mar 22, 2014 9:34 pm

François Bonnefoy

Od tych tłumaczeń Rumuna, François dostał globusa zaczęła boleć głowa. Spojrzał z niechęcią na swojego nowego służącego.
- Przypadek czy nie, powinieneś do tego nie dopuścić. Być ostrożniejszym. Nie mogę ci tego odpuścić, gdybym tak zrobił, to niczego byś się nie nauczył - powiedział powoli, jakby przeżuwał każde słowo.
Że też spotykają mnie ostatnio same nieszczęścia, westchnął w myślach.
- Oui, dookoła świata. Pewien arogancki dżentelmen zarzucił mi, iż podróż w 80 dni dookoła świata jest niemożliwa. Nie mogłem puścić tego płazem, więc podjąłem jego wyzwanie. Wybiorę się w podróż dookoła świata i wrócę do Londynu za równo 80 dni. Udowodnię, że jest to możliwe i jednocześnie zgarnę 50 tysięcy funtów - wyjaśnił, napuszając się nieco.
Nikt, ale to nikt nie będzie mu zarzucał kłamstwa! Udowodni, że ma rację. I przy okazji dostanie nieco gotówki, która przecież zawsze jest u niego mile widziana.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Polska
Grammar Nazi
avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 83

PisanieTemat: Re: Verne w grobie się przewraca...   Sob Mar 22, 2014 11:16 pm

Virgil Coțofană

- Ale naprawdę się starałem... - Virgil próbował jeszcze jakoś się bronić - Przecież to tylko jedna filiżanka, następnym razem już żadna się nie stłucze.
No bo w końcu i tak dostawał lichą pensję, a znając dziwaczny gust Francuza, ten kawałek porcelany, który kiedyś był filiżanką, był wart sporo grosza. Może jakoś da się uprosić pracodawcę, żeby jednak ograniczył się do pouczenia?
- Naprawdę by mógł mi pan odpuścić tę karę, przecież jak pan zdobędzie te pieniądze za podróż, to będzie mógł pan sobie kupić nie tylko brakującą filiżankę, ale i trzy nowe komplety. - powiedział - Właśnie, podróż... co mam spakować?
Jedynym plusem zaistniałej sytuacji był fakt, że Francisa nie będzie przynajmniej przez osiemdziesiąt dni, dzięki czemu Coțofană będzie miał trochę spokoju. Tak więc trzeba będzie tylko go spakować, pewnie jeszcze odprowadzić na peron, a potem hulaj dusza! Nie, Virgil nie był leniwy, on był po prostu energooszczędny i nie lubił niepotrzebnego wysiłku. A że kombinowanie miał we krwi, to korzystał z tej umiejętności, by zadanie zrobić i się przy tym nie narobić. A te wypadki typu stłuczona filiżanka to przecież nie jego wina! Mimo wszystko jednak lubił pracować w swoim własnym tempie, na co na służbie u Bonnefoya nie mógł sobie pozwolić.

_________________
Płomień zapałki zgasł,
To sprawiło, że jestem sam.
Będę udawał dziś,
Że samotność wolnością jest.

Tak długo będę biegł,
Aż moje serce przestanie bić.
Wyrzucę z siebie krzyk,
Którego nie usłyszy nikt
.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler

avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 218
Skąd? : Braunau am Inn

PisanieTemat: Re: Verne w grobie się przewraca...   Nie Mar 23, 2014 9:28 pm

François Bonnefoy

- Pozostaje więc mieć tylko nadzieję, że następnym razem będziesz się starać bardziej i rezultaty tego będą widoczne... - westchnął Francuz.
Spojrzał na swojego nowego służącego, a jego oczom ukazał się żałosny widok. W sumie to nic nowego, bo tak wyglądał od kiedy tylko zjawił się u niego do pracy.
Z całą pewnością, sytuacja nie jest w tej chwili najlepsza. François przemyślał to jeszcze raz i z ciężkim sercem zdecydował się odpuścić i dać Rumunowi ostatnią szansę.
- Już dobrze, dobrze. Ze względu na okoliczności jestem gotowy tym razem nie wyciągać aż tak drastycznych konsekwencji. Jednak jako zadośćuczynienie, przestaniesz chodzić w tych szmatach i ubierzesz się w coś... ładniejszego. Wybiorę coś dla ciebie, jak będziesz mnie pakować. Bądź co bądź musisz się jakoś prezentować, skoro masz u mojego boku objechać dookoła cały świat! - powiedział z pewnym zadowoleniem.
W sumie, to może być nawet zabawniejsze niż obcinanie pensji Virgila...
Przez chwilę milczał, jakby nad czymś się zastanawiał. W istocie, rozważał co powinien ze sobą zabrać w podróż. Ubrania... apteczkę... prowiant... zapałki... w sumie to wszystko może się przydać. Czyli jednym słowem, wszystko to, co da się upchać.
- Spakuj wszystko, co może się przydać. Dwie walizki i torba powinny ci starczyć, są w komodzie na stryszku, na wprost twojego pokoju.

_________________


Ostatnio zmieniony przez !Adolf Hitler dnia Nie Mar 23, 2014 10:11 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Polska
Grammar Nazi
avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 83

PisanieTemat: Re: Verne w grobie się przewraca...   Nie Mar 23, 2014 9:58 pm

Virgil Coțofană

Więc jednak Francis się zlitował i kary nie będzie. Co za ulga! Twarz Virgila od razu się rozjaśniła.
- Dziękuję panu! - powiedział radośnie. Już nawet był skłonny przystać na tę zmianę stroju, którą wymyślił Bonnefoy, a co tam! Ważne, że dług nie rośnie.
- To ja już biegnę pana spako-... co?! - wykrzyknął, gdy dotarły do niego słowa o wyjeździe. Popatrzył na Francisa wytrzeszczając ze zdziwienia oczy. On przecież nie mówi poważnie, nie?
- P-pan sobie żartuje, prawda? Tak, przedni dowcip. - zaśmiał się nieco nerwowo - Przecież po co ja panu w tak dalekiej podróży? Na pewno weźmie pan ze sobą kogoś doświadczonego w wędrówkach, kto zna się na tropikalnych krajach...
Fakt, Virgil trochę szwendał się po świecie, ale był raptem w paru krajach. I nigdy nie wyściubił nosa poza Europę. I na dobrą sprawę byłby zadowolony, gdyby tak pozostało. Więc wciąż miał nadzieję, że jego pracodawca po prostu robi sobie z niego żarty. Tak, na pewno.

_________________
Płomień zapałki zgasł,
To sprawiło, że jestem sam.
Będę udawał dziś,
Że samotność wolnością jest.

Tak długo będę biegł,
Aż moje serce przestanie bić.
Wyrzucę z siebie krzyk,
Którego nie usłyszy nikt
.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler

avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 218
Skąd? : Braunau am Inn

PisanieTemat: Re: Verne w grobie się przewraca...   Nie Mar 23, 2014 10:18 pm

François Bonnefoy

Pokiwał tylko głową, niech rumuńskie dziecko wie, że francuski dżentelmen to samo dobro. Już niemal pogrążył się we wspaniałych myślach, w co to on nie przebierze tej niedojdy Virgila, kiedy nagle do jego uszu doszły jakieś niedorzeczne słowa.
- Żarty...? Oczywiście, że nie żartuję, taka podróż to bardzo poważna sprawa jest - żachnął się Francuz.
No bo przecież jak można go podejrzewać o żartowanie w takiej kwestii? Chociaż, szczerze mówiąc, ma przykre wrażenie, że obecność Rumuna może nastręczyć mu nieco kłopotów...
- Jedziesz ze mną, taka podróż będzie bardzo edukacyjna dla takiego młodzieńca, jak ty. Zobaczysz kawałek świata, nauczysz się może czegoś mądrego - zełgał gładko.
No bo przecież nie powie, że strach Virgila w mieszkaniu zostawić. Jeszcze się okaże, że przez te 80 dni nie będzie już do czego wracać... nie, zdecydowanie, Rumun musi jechać razem z nim!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Polska
Grammar Nazi
avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 83

PisanieTemat: Re: Verne w grobie się przewraca...   Nie Mar 23, 2014 10:58 pm

Virgil Coțofană

- No ale to chyba nie najlepszy pomysł... - Rumun mówił to z całym swoim przekonaniem - W końcu nie chcę nadużywać pańskiej dobroci, a i mniej będzie ze mnie pożytku w podróży niż z kogoś doświadczonego. A uczyć się to przecież mogę i w domu.
No przy takich argumentach na pewno Francis zmieni zdanie, nie? Tak długa podróż naprawdę się Virgilowi nie uśmiechała. Bonnefoy mógł sobie mieć różne takie głupie pomysły, ale on? Nie, zdecydowanie lepiej jest zostać tam, gdzie jest w miarę bezpiecznie, a nie latać po jakichś dzikich miejscach, gdzie ganiają trujące robale, kanibale i inne straszne rzeczy.

_________________
Płomień zapałki zgasł,
To sprawiło, że jestem sam.
Będę udawał dziś,
Że samotność wolnością jest.

Tak długo będę biegł,
Aż moje serce przestanie bić.
Wyrzucę z siebie krzyk,
Którego nie usłyszy nikt
.


Ostatnio zmieniony przez Polska dnia Nie Mar 23, 2014 11:44 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler

avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 218
Skąd? : Braunau am Inn

PisanieTemat: Re: Verne w grobie się przewraca...   Nie Mar 23, 2014 11:07 pm

François Bonnefoy

Francuz nawet nie miał zamiaru słuchać takich głupich wykrętów. Przecież już i tak podjął decyzję i nie zmieni jej ot tak, bo jakiś rumuński służący ma taki kaprys!
- Ależ to jest wyśmienity pomysł i bardzo proszę aby ze mną już więcej na ten temat nie dyskutować. Zamiast tego proszę natychmiast zabrać się za pakowanie, czas ucieka, panie Coțofană - uciął François, zachowując spokój oraz wysilając się na bycie miłym.
- Tak więc proszę zabrać się do pracy, a ja tymczasem znajdę obiecane ubranie - dodał jeszcze.
I sprawę uznał za zamkniętą. Wszystko ustalone, Rumun pakuje walizy, Rumun przebiera się w odpowiednie ciuszki, Rumun jedzie razem z nim.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Polska
Grammar Nazi
avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 83

PisanieTemat: Re: Verne w grobie się przewraca...   Nie Mar 23, 2014 11:44 pm

Virgil Coțofană

- Tak, proszę pana... - z Virgila, zdawać by się mogło, uleciała wszelka energia - To ja pójdę wszystko spakować. - ruszył więc najpierw na strych, po walizki i torby. Potem zaczęło się latanie po całej posiadłości w poszukiwaniu wszelkich potrzebnych rzeczy. Dużo tego było i Virgil poważnie zaczął się obawiać, że będzie problem z przetaszczeniem tego do dyliżansu. Na razie jednak miał bojowe zadanie w postaci upchania tego wszystkiego w walizach. W końcu jednak, po wielu trudach i siadaniu na bagażach, się to udało. Po zniesieniu spakowanych już bagaży do holu, pobiegł prędko do swojego pokoju, by się spakować. Na szczęście on nie miał za dużo rzeczy...

_________________
Płomień zapałki zgasł,
To sprawiło, że jestem sam.
Będę udawał dziś,
Że samotność wolnością jest.

Tak długo będę biegł,
Aż moje serce przestanie bić.
Wyrzucę z siebie krzyk,
Którego nie usłyszy nikt
.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler

avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 218
Skąd? : Braunau am Inn

PisanieTemat: Re: Verne w grobie się przewraca...   Pon Mar 24, 2014 8:46 am

François Bonnefoy

François udał, że nie dostrzegł nagłej utraty entuzjazmu przez Virgila. Co się będzie przejmować takimi drobnostkami, skoro postawił na swoim?
Ponieważ Rumun poszedł zająć się wreszcie tym, o co został poproszony, można było samem zająć się swoimi sprawami. W tym przypadku znalezieniem odpowiedniego ubrania dla Virgila.
- Służący czy nie, to nie jest zwykła podróż, a wielkie wydarzenie i on musi się jakoś prezentować... a nie żeby chodził obok mnie jakiś obdartus, co to lepiej od pierwszego z brzegu żula nie wygląda... - mruknął do siebie Francuz, udając się do jednej ze swoich szaf.
Otworzył ją i w milczeniu przyglądał się zawartości. Jego ubrania... wszystkie takie modne, tak starannie dobrane... no nie ma nic, co nadawałoby się dla takiego niezdary jak Vi- zaraz.
Francuz już chciał się poddać, kiedy znalazł jeden z zestawów swoich ubrań, w których nie chodzi już kawał czasu i powoli zaczyna wychodzić z mody.
Idealny.
Wziął więc znalezione ubranie i razem z nim udał się do salonu. No przecież, że po pokojach dla służby nie będzie się wałęsał. Spojrzał na zegarek. Czas na pakowanie dla Virgila minął jakieś pięć minut temu.
- Virgil, zapraszam do salonu! - zawołał, a kiedy zjawił się Rumun zaprezentował mu TO. - Szybciutko, przebieraj się w to i ruszamy wreszcie w drogę!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Polska
Grammar Nazi
avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 83

PisanieTemat: Re: Verne w grobie się przewraca...   Pon Mar 24, 2014 7:33 pm

Virgil Coțofană

Doniósł jeszcze do sterty bagaży swoją torbę i poszedł do salonu, gdzie czekał Francis. Spojrzał ze zdziwieniem na ubranie, które pokazał mu Bonnefoy.
- ... mam się ubrać w to coś? - zapytał. Nie, żeby jakoś szczególnie przejmował się bieżącymi trendami w modzie, ale ten strój wydawał mu się trochę dziwny. Jakby nie mógł zostać w prostych, wygodnych ubraniach, szczegół że Francis nazywał je szmatami.

_________________
Płomień zapałki zgasł,
To sprawiło, że jestem sam.
Będę udawał dziś,
Że samotność wolnością jest.

Tak długo będę biegł,
Aż moje serce przestanie bić.
Wyrzucę z siebie krzyk,
Którego nie usłyszy nikt
.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler

avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 218
Skąd? : Braunau am Inn

PisanieTemat: Re: Verne w grobie się przewraca...   Pon Mar 24, 2014 7:40 pm

François Bonnefoy

François podniósł lekko brew do góry i spojrzał ze zdziwieniem na Virgila. No, co jak co, ale tak być nie będzie.
- Po pierwsze to jest porządne i eleganckie ubranie, a nie "to coś". Po drugie, owszem, ubierzesz się w to. Właśnie teraz. I proszę, nie zwlekaj, bo naprawdę nie zamierzam się spóźnić - ponaglił służącego.
Wszystko na mojej głowie, westchnął w myślach.
A tak bardzo liczył, że pójdzie to sprawnie... ba, że Rumun będzie mu za tak eleganckie i drogie ubranie wdzięczny! W końcu wreszcie Virgil ma szansę wyglądać jak normalny człowiek, a nie menel z rynsztoka...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Polska
Grammar Nazi
avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 83

PisanieTemat: Re: Verne w grobie się przewraca...   Pon Mar 24, 2014 8:09 pm

Virgil Coțofană

Westchnął i zabrał się za przebieranie. Ubrania były troszkę na niego za duże, ale nie na tyle, żeby wisiały na nim jak na wieszaku. No nic, da się jakoś w tym chodzić, chociaż Virgil miał wrażenie, że wygląda teraz jak pajac. Trudno, trochę się pomęczy, a gdy tylko trafi się okazja, przebierze się z powrotem w normalne ciuchy. Spojrzał na chustę, która została, a wydawała się być do kompletu z jego nowym strojem. Chyba wiązało się to na szyi, ale w jaki sposób? Spróbował to jakoś zawiązać, ale średnio mu to wyszło. Popatrzył na Francisa pytająco, czekając na jego opinię.

_________________
Płomień zapałki zgasł,
To sprawiło, że jestem sam.
Będę udawał dziś,
Że samotność wolnością jest.

Tak długo będę biegł,
Aż moje serce przestanie bić.
Wyrzucę z siebie krzyk,
Którego nie usłyszy nikt
.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler

avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 218
Skąd? : Braunau am Inn

PisanieTemat: Re: Verne w grobie się przewraca...   Pon Mar 24, 2014 8:41 pm

François Bonnefoy

Spojrzał na Rumuna i zamlaskał z niezadowoleniem. No tak, tego się mógł spodziewać... ktoś z takiego marginesu jak Virgil może mieć problemy nawet z tak podstawowymi rzeczami...
- Ech, czeka cię jeszcze dużo pracy nad sobą... nic to, poćwiczysz w podróży ubieranie się, teraz nie ma na to czasu. Patrz i ucz się - stwierdził i podszedł do Rumuna.
Poprawił mu ubranie, powygładzał tu i ówdzie, mocniej zawiązał sznurki od spodni, a następnie porządnie i starannie zawiązał mu chustę. Z zadowoleniem spojrzał na swoje poprawki.
- No, od razu lepiej! - Cóż, może i wygląda to lepiej, chociaż Rumunowi chyba jest nieco mniej wygodnie, a w każdym razie po poprawkach i mocniejszym zawiązaniu sznurków ma mniej swobody.
- A teraz bierz bagaże i łap jakąś dorożkę. Musimy jak najszybciej dotrzeć na dworzec!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Polska
Grammar Nazi
avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 83

PisanieTemat: Re: Verne w grobie się przewraca...   Pon Mar 24, 2014 9:18 pm

Virgil Coțofană

Wygodnie mu raczej po poprawkach Francisa nie było, ale narzekania wolał na razie zaniechać. Nieco sztywnym krokiem poszedł do pokoju i zabrał się za zbieranie bagaży... co łatwe nie było nie tylko ze względu na trochę krępujący ruchy strój. Po prostu walizy były ciężkie i było ich za dużo jak na jednego Virgila. Jakimś cudem jednak udało mu się wziąć wszystko i skierować się dość chwiejnym krokiem w stronę drzwi. Z ich otworzeniem pojawił się mały problem, ale pomógł mu ktoś ze starszych służących. Wszystko fajnie, jakoś przelazł obładowany tymi walizami i torbami przez próg... a potem potknął się na schodach i razem z bagażami stoczył się po nich na chodnik.

_________________
Płomień zapałki zgasł,
To sprawiło, że jestem sam.
Będę udawał dziś,
Że samotność wolnością jest.

Tak długo będę biegł,
Aż moje serce przestanie bić.
Wyrzucę z siebie krzyk,
Którego nie usłyszy nikt
.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler

avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 218
Skąd? : Braunau am Inn

PisanieTemat: Re: Verne w grobie się przewraca...   Pon Mar 24, 2014 9:35 pm

François Bonnefoy

François spokojnie przyglądał się temu wszystkiemu. Wyszedł na dwór za Rumunem i bez większego przejmowania się jego losem, rozejrzał się po ulicy.
- Tam jest chyba jakaś wolna dyliżans. Virgil, skończże wylegiwać się na chodniku, weź bagaże i biegiem goń po tamtą dorożkę zanim będzie za późno - pogonił swojego służącego.
Samemu stojąc na chodniku i tylko przyglądając się temu wszystkiemu. Bo przecież on nie schyli się, ani tym bardziej nie będzie dźwigał chociażby jednej, najmniejszej walizki, czyż nie?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Polska
Grammar Nazi
avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 83

PisanieTemat: Re: Verne w grobie się przewraca...   Pon Mar 24, 2014 10:12 pm

Virgil Coțofană

Virgilowi chwilę zajęło pozbieranie się z chodnika. Coś tam mamrocząc pod nosem, złapał tylko dwie walizki i pobiegł w stronę dyliżansu. Po chwili wrócił się po resztę bagażu, wpierw jednak informując Bonnefoya, że dyliżans czeka. Pozbierał pozostałe torby i zaczął się z nimi taszczyć do pojazdu, obserwowany przez woźnicę, który miał z rudzielca niezły ubaw. Nie, nie pomógł Coțofanie, bo po co? Niech sam się męczy z władowaniem bagaży na dach.

_________________
Płomień zapałki zgasł,
To sprawiło, że jestem sam.
Będę udawał dziś,
Że samotność wolnością jest.

Tak długo będę biegł,
Aż moje serce przestanie bić.
Wyrzucę z siebie krzyk,
Którego nie usłyszy nikt
.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler

avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 218
Skąd? : Braunau am Inn

PisanieTemat: Re: Verne w grobie się przewraca...   Wto Mar 25, 2014 3:27 pm

François Bonnefoy

Francuski dżentelmen bez pośpiechu podszedł i wpakował swój zacny tyłek do dyliżansu. Rozsiadł się wygodnie, zostawiając jednak troszkę miejsca dla Rumuna.
Nieporadność i nawał pracy jaką zwalił na Virgila... to wszystko nieco go bawi. Ależ oczywiście, że tego nie okazuje. Okazywanie tego byłoby przecież takie nietaktowne. I zepsułoby całą zabawę.
François przymknął oczy.
- Virgil, pospiesz się! - pogonił rumuńskiego służącego, a kiedy Virgil wreszcie także wsiadł do dyliżansu, Bonnefoy podał woźnicy odpowiedni kierunek i pojazd ruszył prosto na dworzec.
Francuz uśmiechnął się. Wszystko, jak na razie, zapowiada się bardzo dobrze, wręcz idealnie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Polska
Grammar Nazi
avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 83

PisanieTemat: Re: Verne w grobie się przewraca...   Wto Mar 25, 2014 6:10 pm

W końcu dyliżans dojechał na London Bridge Station, gdzie na jednym z peronów już czekał pociąg, mający zawieść was do Dover. Zebrało się również paru dżentelmenów, których znałeś z klubu. W tym niejaki Arthur Kirkland. W końcu podróż, która ma być przedmiotem zakładu powinna się rozpocząć przy specjalnej komisji. Dotarcie do pociągu utrudniała całkiem już spora grupka gapiów, którzy, usłyszawszy plotki, przybyli zobaczyć tego idiotę, który postanowił objechać świat dookoła w tak krótkim czasie.



Virgil Coțofană

Wysiadłszy z dyliżansu, wyładował bagaże i ruszył za Francisem na dworzec. Teraz było mu trochę ciężej, gdyż nie mógł niesienia waliz na dwie tury. Jak nic, albo nabawi się przepukliny, albo te torby kiedyś go przygniotą raz a dobrze. Trudno, raczej nikomu nie będzie szkoda. Co za żywot frajera...
Problemy się zaczęły, gdy przyszło im wejść na właściwy peron, bowiem panował tam straszny tłok. Dziwne, ciekawe dlaczego tyle ludu wybiera się do Dover? Coțofană nie miał za bardzo czasu się nad tym zastanawiać, bowiem z tymi wszystkimi torbami ciężko mu było nadążyć za Francisem, a w tym tłumie to już zupełnie przedostanie się do pociągu graniczyło z cudem.

_________________
Płomień zapałki zgasł,
To sprawiło, że jestem sam.
Będę udawał dziś,
Że samotność wolnością jest.

Tak długo będę biegł,
Aż moje serce przestanie bić.
Wyrzucę z siebie krzyk,
Którego nie usłyszy nikt
.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler

avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 218
Skąd? : Braunau am Inn

PisanieTemat: Re: Verne w grobie się przewraca...   Wto Mar 25, 2014 8:49 pm

François Bonnefoy

Francuz nie zraził się tłumami. Wręcz przeciwnie, z lekkim uśmieszkiem kiwał głową na powitanie, bawił się wyśmienicie.
Tyle osób przyszło zobaczyć początek mojej podróży. Początek mojego wielkiego zwycięstwa...
Ogólne zadowolenie zepsuł nieco widok Arthura. Mimo to, Bonnefoy, nie pokazał tego po sobie i wciąż z uśmiechem na ustach podszedł do grupki dżentelmenów wśród której był i Artek.
- Witam, miło mi widzieć tutaj tak zacne grono - przywitał się.
Oczywiście, że jest bardzo pewny siebie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Polska
Grammar Nazi
avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 83

PisanieTemat: Re: Verne w grobie się przewraca...   Wto Mar 25, 2014 9:10 pm

Arthur Kirkland \o/

- Och, jednak przyszedłeś. A już myślałem, że się wycofałeś. - przywitał Francisa Arthur. Cóż, dla niego by było najlepszą opcją, wygrać walkowerem. No i nie spodziewał się, że Bonnefoy jednak się odważy wyruszyć w tę podróż. Przyjrzał się uważnie Francuzowi.
- To dość niespotykane, wyruszać w tak daleką podróż bez żadnego bagażu... Służbę też zostawiasz w Londynie? A może nie stać cię na zabranie kogokolwiek ze sobą? - tak, każda okazja, by dopiec Francisowi należy wykorzystać. Tym bardziej, że faktycznie przy Bonnefoyu nie było nikogo ze służby.

_________________
Płomień zapałki zgasł,
To sprawiło, że jestem sam.
Będę udawał dziś,
Że samotność wolnością jest.

Tak długo będę biegł,
Aż moje serce przestanie bić.
Wyrzucę z siebie krzyk,
Którego nie usłyszy nikt
.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Verne w grobie się przewraca...   

Powrót do góry Go down
 
Verne w grobie się przewraca...
Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Widerstand Hetalia RPG :: 
 :: Die Welt der Träume
-
Skocz do: