Bo przecież trwa noc długich noży, choć dziennym się maskuje światłem!
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Okolice Ville de Luxembourg, dom Henriego

Go down 
AutorWiadomość
Luksemburg

avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 35
Skąd? : Casamates du Bock

PisanieTemat: Okolice Ville de Luxembourg, dom Henriego   Wto Kwi 29, 2014 4:08 pm

Osiemnastowieczny dworek w lesie kilka kilometrów od miasta. Niby oszczędzać trzeba... ale nie na domu.
Na parterze znajduje się duży hol i szerokie, marmurowe schody na górę. Kuchnia połączona jest z jadalnią, jadalnia z salonem. Wnętrze jest bardzo jasne, okna wychodzą na zadbany ogród.
Na piętrze jest pokój Henriego, dwa pokoje gościnne, łazienki, gabinet i biblioteka.
Wszechobecne dzieła sztuki, drogie dywany, wazony z kwiatami. Kilka starych pamiątek: sztandar pamiętający czasy dynastii luksemburskiej, jedna czy dwie zbroje, kryształowe żyrandole, a nad marmurowym kominkiem obraz przedstawiający Twierdzę. Za obrazem jest ukryta skrytka, a w skrytce: czarno-złoty wachlarz o metalowych, niegdyś ostrych krawędziach.
W ogrodzie rosną głównie róże, dziesiątki odmian, w tym Schwarze Madonna - krzew czarnych róż.
A, i jest piesek. Puszek Okruszek. Krzyżówka wilczaka holenderskiego i wilka. Bydlę waży jakieś 70 kilo.




Taksówka zatrzymała się pod domem Henriego. Chłopiec zapłacił kierowcy i wraz ze swym gościem wyszedł z samochodu. Spojrzał na dworek.
-...cóż. - powiedział cicho, dziwnie zakłopotany. To miejsce było wręcz manifestem podziałów klasowych i kapitalizmu. - ... tu mieszkam. Z-zapraszam.
Podszedł do drzwi i wyciągnął klucze.
-Przepraszam nieuprzejmość, ale... wejdę pierwszy, dobrze? Mam psa, Okruszka, i on... może trochę skakać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler

avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 218
Skąd? : Braunau am Inn

PisanieTemat: Re: Okolice Ville de Luxembourg, dom Henriego   Sob Maj 03, 2014 12:21 am

Lenin skrzywił się widząc dworek. Nie tak powinien żyć uczciwy, pracujący obywatel! Właśnie między innymi dla takich niesprawiedliwości musi się poświęcić teraz, żeby móc wrócić do swoich czasów... i żeby to wszystko ładnie naprawić.
- ... rozumiem - mruknął tylko. - Dlaczego... akurat tak? Czy nie jest to zbyt... zbyt burżuazyjne?
Spytał jeszcze, mając nadzieję, że może da się jakoś to wytłumaczyć, może to tylko tak na chwilę, przez przypadek. No, w tej chwili to tymczasowo nie jest największym problemem.
- ...pies? - oczywiście, że słysząc Okruszek wyobraził sobie nieszkodliwe, puchate maleństwo. - Nie powinien być problemem - stwierdził lekceważąco, ale specjalnie się nie upierał, żeby wchodzić pierwszemu.
Nie spieszy mu się do tej burżuazyjnej jaskini.
- Ale oczywiście mogę wejść ostatni do... mieszkania, jeśli to naprawdę takie istotne - dodał.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luksemburg

avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 35
Skąd? : Casamates du Bock

PisanieTemat: Re: Okolice Ville de Luxembourg, dom Henriego   Pią Maj 09, 2014 9:08 pm

-...to... skomplikowane, wie monsieur? - powiedział, szukając właściwego klucza. Było ich trochę i często mu się myliły. - Kiedyś nie miałem własnego domu, mieszkałem na najwyższym piętrze wieży Saint Nicolas... najwyższej wieży Twierdzy. Ten dom kazał zbudować Austria, kiedy do niego należałem... tu mieszkał, kiedy przyjeżdżał do mnie. Nie podobało mu się mieszkanie w zamczysku... potem należałem do Prus, a dom stał pusty... ale... po zburzeniu Twierdzy...
Wdech, wydech.
-Umierałem. Byłem w tak złym stanie, że ciągnięcie mnie do Hagi byłoby wyrokiem. Holandia sprowadził tu lekarzy, zapłacił im za milczenie i kazał zajmować się umierającym nieśmiertelnym. To trwało kilka lat. Nie umarłem, chociaż często o to prosiłem. Było dużo służby, dużo lekarzy... w końcu wyzdrowiałem, o ile można to tak nazwać. Najpierw nie trzeba było zatrudniać lekarzy, bo sam mogłem już chodzić, jeść, et cetera, później służby, bo sam zajmuję się domem... lubię to robić. Lubię sam sprzątać, sam sobie gotować... sam opiekować się ogrodem. I tak częściej mieszkałem w mieszkaniu koło pałacu książęcego... ale odkąd mam Puszka, wolę dom od mieszkania. Okruszek nie lubi małych pomieszczeń, strasznie się tam męczy...
Włożył klucz do zamka, przekręcił... w momencie, w którym drzwi ustąpiły, z domu wyskoczyło psisko wielkości dużego wilka. Puszek Okruszek przewrócił Henriego na ziemię. Ważył dwa razy tyle, co chłopiec. Podniósł łeb na Lenina i zawarczał głośno, odsłaniając ostre jak brzytwy kły, jakby próbując dać mu do zrozumienia, że bardzo nie podoba mu się jego obecność, a tym bardziej to, że zbliżył się do Henriego.
-...P-puszek! Nieładnie tak! No już, złaź! - po kilku chwilach Henriemu udało się zepchnąć z siebie psa. Chwycił go "mocno" za skórzaną obrożę i próbował zaprowadzić do środka. - Okruszku, bitte, współpracuj...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler

avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 218
Skąd? : Braunau am Inn

PisanieTemat: Re: Okolice Ville de Luxembourg, dom Henriego   Sob Lip 12, 2014 10:02 pm

- ...skomplikowane - powtórzył to słówko z dużą dozą nieufności w głosie. Na jeden, krótki moment skrzywił się.
Lenin, po uważnym wysłuchaniu wszystkiego co miał mu do powiedzenia Henri, bardzo chciał odpowiedzieć, dodać od siebie parę słów... ale nie zdążył.
Nie zdążył, bo nagle zobaczył olbrzymiego bydlaka. Wbił spojrzenie w psa, mając nadzieję, że bestia nie przybieg- och. Lenin bez słowa, pełen najgorszych obaw, przyglądał się temu, jak Okruszek przewrócił Henriego. Cofnął się nieco, kiedy pies zawarczał.
- Cóż... tak... wspaniały pies, w istocie... i niebezpieczny, czyż nie? - przełknął głośno ślinę. - W każdym razie prosiłbym o... pobyt psa w innym pomieszczeniu niż to, w którym planowana jest nasza rozmowa...
Przez cały ten czas nawet nie spuścił psa z oczu. Chociaż, prawdę mówiąc, miał sporo wątpliwości co do tego, czy miałby jakieś szanse, gdyby zwierzakowi przyszło do głowy rzucić się na niego teraz.
Nie, lepiej pozostać dobrej myśli i uwierzyć dzieciakowi, że da sobie z psem radę. Skoro to jego pies, to na pewno ma jakieś doświadczenie z nim związane i powinien wiedzieć jak przywołać psiaka do posłuszeństwa.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luksemburg

avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 35
Skąd? : Casamates du Bock

PisanieTemat: Re: Okolice Ville de Luxembourg, dom Henriego   Pią Lip 18, 2014 9:26 am

-Nie ma problemu.... Będzie w ogrodzie, PRAWDA? - spojrzał "groźnie" na Okruszka, ale ten wciąż warczał. - GOTT, zachowujesz się zupełnie jak mój brat! To gość, na gości nie się nie warczy!
Przeprowadził psa przez okazały, wysoki przedpokój z marmurową klatką schodową, następnie przez jasny, przestronny salon, aż do przeszklonych drzwi do ogrodu.
-No już. - otworzył drzwi. Puszek nie ruszył się z miejsca. - Maleńki, bez dyskusji. Jakbyś nie był nie miły, to byś nikogo nie przestraszył, i mógłbyś siedzieć z nami.
Dalej nic.
-...oj, Miette... - Henri pogłaskał psa po głowie i podrapał za uchem - Nic mi się nie stanie. A potem pójdziemy do lasu, ja ci obiecuję.
Psisko podniosło się z ziemi i podreptało do ogrodu, po czym zniknęło za jednym z krzewów czarnych róż. Henri westchnął ciężko.
-...Przepraszam za niego, jest bardzo... Nadopiekuńczy. Za każdym razem, gdy ktoś mnie odwiedza, Puszek zachowuje się, jakby goście przyszli tu, żeby zrobić coś złego... Kawy, monsieur? Herbaty? Likier, wino, woda?
No, tera Lenin mógł z Henrim porozmawiać bez obawy, że wilk odgryzie mu tę zacną brodę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler

avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 218
Skąd? : Braunau am Inn

PisanieTemat: Re: Okolice Ville de Luxembourg, dom Henriego   Pon Lip 21, 2014 9:14 pm

Lenin bez słowa przyglądał się tej... niecodziennej scence. Ale nic nie powiedział. Był bardzo szczęśliwy, że udało się psa przekonać do wyjścia do ogrodu.
Będzie można spokojnie porozmawiać, bez obaw o własne życie...
- Nic się nie stało... taki... taki troskliwy pies to... to prawdziwy skarb, czyż nie? - spróbował być uprzejmym.
Bez względu na przekonania, jeśli chodzi o własną skórę, czy też własne dobro czasem lepiej być po prostu miłym, a pewne idee wsadzić na moment do kieszeni.
Co nie znaczy, że trzeba o nich zapominać. Nie, trzeba po prostu poczekać, aż ta wyjątkowa sytuacja się skończy. I będzie można znowu wrócić i być w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie. Tam będzie można w spokoju toczyć walkę o lepsze jutro.
A teraz Lenin czuje, że lepiej przez moment być miłym, nic więcej.
- Woda w zupełności mi wystarczy - zapewnił. Darował sobie pytanie, czy takiemu dzieciaczkowi (nawet, jeśli tylko z wyglądu) wypada proponować alkohol.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Okolice Ville de Luxembourg, dom Henriego   

Powrót do góry Go down
 
Okolice Ville de Luxembourg, dom Henriego
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Widerstand Hetalia RPG :: 
 :: Stary ląd, co w zdumieniu zastygł
-
Skocz do: