Bo przecież trwa noc długich noży, choć dziennym się maskuje światłem!
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Berlin, Rosenstrasse

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Nadrenia-Westfalia

avatar

Płeć : Female
Liczba postów : 134
Skąd? : Zagłębie Ruhry.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Sro Lut 26, 2014 11:40 pm

Węgry
- Sefowo, czy sefowa na pewno to przemyślała? Czy to bezpieczne, czy to nie stanowi zagrożenia dla misji? - pytał Węgier, ale po prowizorycznym zatamowaniu krwawiącego nosa ruszył przed siebie. Odjechanie stąd było najsensowniejszym rozwiązaniem. Mogli mieć tylko nadzieję, że nikt tego nie zauważył, a nawet jeżeli, to że nie zdążył do tej pory powiadomić żadnych służb.
Był jeszcze jeden problem, bardziej przyziemny niż wysokie ideały, bezpieczeństwo i dobro misji. Zwyczajnie András nie wiedział, gdzie znajduje się najbliższy szpital.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Węgry



Płeć : Female
Liczba postów : 32

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Sro Lut 26, 2014 11:44 pm

-Dla misji nie, bo jakby co ty się ulatniasz. A reszta jest nieistotna - powiedziała zdecydowanie, chociaż w sumie taka pewna wcale nie była.
No tak, szpital... jasna cholera, gdzie szwab mógł wpierdzielić w mieście szpital?
-Jedź do centrum, może tam coś będzie.
I gdzie teraz były te sławne wręcz ze swej dokładności niemieckie oznaczenia? No gdzie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia

avatar

Płeć : Female
Liczba postów : 134
Skąd? : Zagłębie Ruhry.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Sro Lut 26, 2014 11:47 pm

Węgry
Twój wspólnik mruknął coś pod nosem, ale jechał dalej. Oczywiście na ślepo, bo mapy żadnej przy sobie nie miał. Szlag jasny by to trafił.
Oczywiście nie mógł jechać w stronę, z której przyjechaliście, dlatego skręcił w zupełnie przeciwnym kierunku. Wjechaliście w osiedle domków jednorodzinnych.
Tymczasem z przerażeniem stwierdziłaś, że chłopak ma gorączkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Węgry



Płeć : Female
Liczba postów : 32

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Sro Lut 26, 2014 11:50 pm

Było źle... cholernie źle... nawet zatrzymać się nie mogli i spytać o drogę, bo to mogło wzbudzić podejrzenia, no i pozostawili by po sobie jakiś ślad.
-Zawracaj, to zły kierunek... cholera, no przynajmniej jakaś przychodnia musi tu być... - Ela była jednocześnie coraz bardziej zła i zdenerwowana.
Pieprzone szwaby... ostatni raz tutaj przyjechała, nigdy więcej nie przyjedzie do tego domu wariatów...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia

avatar

Płeć : Female
Liczba postów : 134
Skąd? : Zagłębie Ruhry.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Sro Lut 26, 2014 11:55 pm

Węgry
- Sefowo, nie mogę wrócić tam, skąd przyjechaliśmy! Chyba nie chcemy spotkać przemiłego poprzedniego właściciela naszego wozu?
Dojechał do większego skrzyżowania, po czym skręcił w lewo. Nadal oddalali się od centrum, ale nagle w ich polu widzenia wyrósł spory, nowoczesny budynek, w którego nazwie pojawiało się słowo "KLINIK". Więcej András nie zrozumiał, ale to i tak wyglądało bardzo obiecująco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Węgry



Płeć : Female
Liczba postów : 32

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Sro Lut 26, 2014 11:59 pm

W sumie wiele więcej im nie trzeba było. Nie ważne co, jak jest tam lekarz, to będzie musiał pomóc. A jak nie będzie w stanie, to ludzie tam już będą wiedzieć po kogo dzwonić czy gdzie jechać. A będzie to na ich rachunek i Ela będzie się mogła z czystym sercem zmyć jak najdalej stąd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia

avatar

Płeć : Female
Liczba postów : 134
Skąd? : Zagłębie Ruhry.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Czw Lut 27, 2014 12:06 am

Węgry
Węgier, całkiem zadowolony z siebie, zatrzymał samochód przed budynkiem. Ogrodzenie nie stanowiło żadnego problemu, gdyż brama była otwarta. Problem polegał na czymś innym i Erzsébet zdała sobie z niego sprawę dopiero, gdy podniosła głowę i sama przeczytała nazwę ośrodka. Z bliska i w całości.
Niestety András nie znał niemieckiego wystarczająco dobrze, żeby zorientować się, iż dojechali do kliniki psychiatrycznej, ale Ela owszem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Węgry



Płeć : Female
Liczba postów : 32

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Czw Lut 27, 2014 12:09 am

Ela miała w tej chwili kogoś zamordować albo się rozpłakać. Całe szczęście wybrała opcje trzecią, czyli przetłumaczenie cudownej nazwy swemu kierowcy, co chyba powinno mu wystarczyć do zorientowania się, że trzeba jechać dalej.
-... no niby zawsze coś... może dalej będzie szpital - w sumie nie wiedziała kogo pociesza, prawdopodobnie siebie, ale w sumie kto ją tam wie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia

avatar

Płeć : Female
Liczba postów : 134
Skąd? : Zagłębie Ruhry.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Czw Lut 27, 2014 12:11 am

Węgry
- A jeżeli, czysto teoretycznie, któreś z nas poszłoby do środka i zapytało, gdzie znajdziemy ten cholerny szpital niepsychiatryczny? To chyba lepszy pomysł niż szukać na ślepo, zwłaszcza, że ci tutaj powinni to wiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Węgry



Płeć : Female
Liczba postów : 32

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Czw Lut 27, 2014 12:16 am

-... zajmij się małym - mruknęła i wysiadła z samochodu.
W sumie w kwestii kto ma iść nie było większego wyboru, skoro tylko ona znała wystarczająco dobrze niemiecki.
Niby szła tylko zapytać się o drogę... a jednak gdy wchodziła do budynku czuła się jakoś nieswojo.
-Przepraszam... - mruknęła cicho mając nadzieje zwrócić na siebie czyjąś uwagę. Najlepiej kogoś, kto nie miał żółtych papierów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy

avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 16
Skąd? : Z Mordoru.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Czw Lut 27, 2014 12:16 am

[Uwaga, bo przeklinam.]

Słysząc słowa bankiera, Prusy zaczął zastanawiać się, jak częste i wielkie mogą być zbiegi okoliczności. To było wręcz nielogiczne, ale jednak opis podany przez pana Schillinga idealnie pasował do panny Erzsébet Héderváry, znanej szerzej jako Węgry.
Poza tym, nie dziwił się mężczyźnie, że nie zapamiętał jej imienia i nazwiska - jeśli to rzeczywiście była Węgry - bo nawet Gilbert, chociaż miał z nią kawał wspólnej historii, miał problem z ich wymówieniem.
Przeczucia mówiły mu, że jego myśli idą w dobrą stronę. Tylko... Skąd ona miałaby wiedzieć o tych pieniądzach i dlaczego były jej potrzebne?
- Dziękuję za współpracę - mruknął, odwracając się w stronę drzwi. - Auf Wiedersehen - może lepiej nie.
Rozejrzał się po ulicy. No przecież tu zaparkował, był tego w 100% pewien. Ale samochodu nie ma. Nie ma, zniknął. Jakby wyparował.
- ...KURWA, JA PIERDOLĘ, ZAPIEPRZYLI MI SAMOCHÓD - ze złością cisnął czapką o ziemię. Nie dość, że nie skonfiskował pieniędzy, to jeszcze stracił Opla.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia

avatar

Płeć : Female
Liczba postów : 134
Skąd? : Zagłębie Ruhry.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Pią Lut 28, 2014 11:28 pm

Węgry
No bo nie znał jednego nieznaczącego słowa i od razu twierdzą, że nie zna języka. Też coś!
András prychnął, ale Elki nie udało mu się tym zatrzymać. Zamiast tego wziął głęboki oddech i przesiadł się na tył auta. Przyjrzał się dokładniej złamanej ręce chłopca, a zwłaszcza kości wystającej z rany. Nie wyglądało to dobrze. Całe szczęście w samochodzie znalazła się pewna ilość niepotrzebnego nikomu materiału w postaci munduru SS. Świetnie nadał się na bandaż. Już po chwili ręka malucha była zabezpieczona i unieruchomiona. Miał tylko nadzieję, że nie zajął się tą pierwszą pomocą zbyt późno.
Kiedy Węgry weszła do środka (co nie było zbyt skomplikowane, skoro wielka kuta brama była otwarta), jej oczom ukazała się recepcyjka, w której siedziały dwie wesołe pielęgniarki w białych kitlach. Hol był przerażająco wręcz jasny, aż raził w oczy. W tle nawet przemknął jakiś lekarz, lecz zniknął tak szybko, jak tylko się pojawił.
- Tak, kochanieńka? - zapytała jedna z radosnych pielęgniarek. Okazało się, że jej kitel nie jest wcale biały, tylko kremowy w błękitne motylki. - Czy mogę Ci jakoś pomóc?

Prusy
Zaiste, samochodu nie było ani w miejscu, gdzie go zostawiłeś, ani nigdzie w pobliżu.
Na Twoje zachowanie zwróciło uwagę kilkoro z przypadkowych przechodniów. Byli nimi:
- starsza pani sprzedająca słodkie wypieki z pobliskiej piekarni, która podeszła bliżej i spoglądała z wyczekiwaniem, wyraźnie zastanawiając się, co dalej zrobisz.
- przechodzący obywatel z odległymi korzeniami żydowskimi przyspieszył kroku.
- inny obywatel bez korzeni żydowskich zaczął krzyczeć "TO SKANDAL!".
- zaradny życiowo Czech zaczął reklamować Ci usługi swojego znajomego, ponoć sławnego detektywa z Czeskich Budziejowic.
- ktoś postawił Ci piwo, szczerze współczując.
- ptaki zaczęły ciszej śpiewać.
Jak zatem zauważyłeś, wzbudziłeś na ulicy pewne zamieszanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Węgry



Płeć : Female
Liczba postów : 32

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Nie Mar 02, 2014 8:06 pm

-Przepraszam, ale kolega miał mały wypadek... w każdym razie musimy znaleźć szpital, a nie znamy miasta - starała się jak najlepiej ukryć swój akcent, co raczej nie wyszło za dobrze, no ale się starała.
Tak, w sumie wymówka dobra... a że jeszcze wymyślona na poczekaniu, no bo wcześniej nie wpadła, że jakąś wypadało mieć, no to już w ogóle była z siebie dumna.
Od tego całego biegania, noszenia, schylania i innych rzeczy nieco wymiętosił jej się mundur, tak więc niemal bezwiednie go poprawiła, skoro miała w końcu okazję. A tak zupełnie przypadkiem dzięki temu widać było jej stopień, z którym to Hitler zaszalał... w sumie pewna nie była, nie wkuwała tych ich śmiesznych znaczków na pamięć. No ale ktoś jej powiedział, że to dosyć wysoko. W sumie jest się tą personifikacją, dużo to ich raczej Hitler na swoje rozkazy nie ma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia

avatar

Płeć : Female
Liczba postów : 134
Skąd? : Zagłębie Ruhry.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Nie Mar 02, 2014 10:31 pm

Węgry
Przez chwilę pielęgniarka patrzyła na Ciebie, jakbyś była jedną z pacjentek z oddziału, ale zaraz wszystkie wątki zostały ze sobą połączone i wydarzenia nabrały sensu. Tak, pani oficer kraju sojuszniczego miała prawo nie znać miasta, a i wypadki zdarzają się każdemu. Wesoła pielęgniarka, nie zmazując z twarzy uśmiechu, zaczęła tłumaczyć Ci drogę. Okazało się, że to całkiem niedaleko. Zaraz powtórzysz te instrukcje Andrásowi i pojedziecie dalej - oby bez kolejnych problemów.

/ Możesz sama wymyślić kierunek, w jakim macie jechać /
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Węgry



Płeć : Female
Liczba postów : 32

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Nie Mar 02, 2014 11:35 pm

Podziękowała i spróbowała wyjść w miarę spokojnie, jednak gdy była już na zewnątrz popędziła do samochodu. No i tak, tak, jasne, akurat będzie się teraz bawić w tłumaczenie drogi. Sama usiadła za kierownicą i ruszyła w kierunku sąsiedniej dzielnicy, nieco bliżej centrum, gdzie miał być szpital. Gazu absolutnie nie żałowała, jednak próbowała uważać na zakrętach. Jednak swojego pomocnika nie przeceniała w kwestii opieki nad dzieckiem i wolała nie sprawdzać jego umiejętności w utrzymaniu takowego w bezpiecznej pozycji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy

avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 16
Skąd? : Z Mordoru.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Pon Mar 03, 2014 7:48 pm

Brawo, jeszcze niepotrzebnie zwróciłeś na siebie uwagę, geniuszu.
Nadal klnąc pod nosem, podniósł czapkę z ziemi, otrzepał ją i założył z porotem. Raz jeszcze rozejrzał się po ulicy, jakby licząc, że zauważy gdzieś swoją zgubę, ale wiedział, że była to złudna nadzieja. Najwyraźniej jakiś parkingowy postanowił zająć się samochodem bez pytania o zgodę i zamiaru zwrotu właścicielowi.
Dawno nie miał tak pechowego dnia. Aż szkoda tego, z którym przyjdzie mu potem rozmawiać.
Zignorował krzyki, zignorował Czecha (Gilbert nawet nie wiedział, gdzie są i co to te Budziejowice, więc znajomy-detektyw chyba wcale nie był taki sławny), zignorował nawet przykładnego obywatela, który był gotów postawić mu piwo.
Może ktoś coś widział.
Po raz kolejny omiótł Rosenstrasse wzrokiem, szukając potencjalnych świadków. W końcu zatrzymał go na starszej kobiecie, która - jak się Prusom wydawało - z zaciekawieniem się mu przyglądała. Niech będzie. Poszedł w jej kierunku.
- Przepraszam - zaczął, starając się mówić neutralnym tonem, co było dosyć trudne, biorąc pod uwagę zabarwienie jego myśli. - Mógłbym zadać kilka pytań?
Niech ja go, kurwa, dorwę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia

avatar

Płeć : Female
Liczba postów : 134
Skąd? : Zagłębie Ruhry.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Pon Mar 03, 2014 8:11 pm

Węgry
András nie spodziewał się takiego obrotu sprawy, ale przytrzymał dzieciaka na tyle, żeby ten nie spadł na podłogę i nie potłukł się jeszcze bardziej. Całe szczęście unieruchomił mu złamaną rękę!
Nie wyglądało to zbyt dobrze i oboje zdawaliście sobie z tego sprawę.
Musiałaś kilka razy ostro zahamować, a bo to jakiś kot wybiegł na drogę, a to przebiegający żołnierze, a to, a śmo, ale szczęśliwie udało się już w nic nie uderzyć.
Przygotuj sobie wyjaśnienia na spotkanie z lekarzami, bo oto na horyzoncie pojawił się szpital. Tym razem nie psychiatryczny.

Prusy
Czech przez chwilę jeszcze zawracał Ci głowę, ale w końcu poszedł sobie. Być może znajdą się inni potencjalni klienci przyjaciela-detektywa z Czeskich Budziejowic.
Przykładny obywatel był bardzo rozczarowany, że nie chcesz wypić jego piwa, ale w końcu skusił się na nie sam. W końcu piwo to piwo, zmarnować się nie może.
Starsza kobieta z ciastkami wydawała się najlepszym tropem. Utwierdziłeś się w tym przekonaniu, widząc, że perspektywa odpowiadania na jakiekolwiek pytania niezbyt jej się podobała.
- Tylko szybko, bo zimnych ciastek już tak dobrze nie sprzedam - rzuciła z wyraźną niechęcią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Węgry



Płeć : Female
Liczba postów : 32

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Sro Mar 05, 2014 10:26 am

Przygryzła lekko wargę. Im bliżej bili szpitala tym bardziej schodziła z niej adrenalina, a przez to pojawiało się więcej wątpliwości. No ale już było za późno na odwrót. Zajechała pod wejście szpitala i wzięła chłopca na ręce.
-Pamiętaj, pięć minut, potem jedziesz - spojrzała poważnie na Andrása.
Jednak zadanie było najważniejsze, nie można było go zawalić. No i zawsze łatwiej będzie wyciągać z kłopotów tylko ją, niż dodatkowo jeszcze człowieka z torbą kradzionych kosztowności.
Wzięła głębszy oddech i ruszyła szybkim krokiem w stronę wejścia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy

avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 16
Skąd? : Z Mordoru.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Czw Mar 06, 2014 5:40 pm

On naprawdę bardzo chętnie wypiłby piwo proponowane przez przykładnego obywatela, ale przecież był na służbie. Piwo piwem, ale porządek i dyscyplina muszą być. Nawet, jeśli rezygnacja z napicia się, to ogromny ból.
Kobieta, do której podszedł, chyba nie była zadowolona z racji "prośby" Gilberta. Wywrócił oczyma. Zimnych ciastek nie sprzeda? Cisnęło mu się na usta, że może już nigdy nie sprzedać żadnych, ale się powstrzymał. Ledwo.
- Była tu pani cały czas? Jeśli tak, to nie widziała może, co stało się z samochodem stojącym pod bankiem? Czarny Opel, raczej rzucał się w oczy.
Jak wróci bez pieniędzy i w dodatku bez samochodu, to nie będzie wesoło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia

avatar

Płeć : Female
Liczba postów : 134
Skąd? : Zagłębie Ruhry.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Sob Mar 08, 2014 1:41 pm

Węgry
András skinął głową. Wysiadł z samochodu, zapalił papierosa. Kiedy skończy palić, pojedzie. To akurat będzie odrobina więcej niż pięć minut.
Weszłaś do bardzo podobnej recepcji, jednak tutaj wszystko wydawało się wręcz trupio zimne. Pielęgniarki i lekarze nie byli radośni, a zrezygnowani i zmęczeni życiem. Wystrój wnętrza wręcz oślepiał nieprzyjemną bielą. Wszystko było jasne - ściany, meble, kafelki podłogi. Odniosłaś wrażenie, że budynek nie może być zbyt stary.
Zaraz podbiegła do Ciebie jedna z młodszych, energiczniejszych pielęgniarek.
- Proszę za mną! Trzeba go położyć na łóżko, zaraz przyjdzie lekarz, żeby go zobaczyć!
Poprowadziła Cię do niewielkiej salki, w której stały trzy szpitalne łóżka. Wszystkie były puste.

Prusy
- Tak, byłam tutaj - sarknęła starsza kobieta. - Tylko nie patrzyłam się bez przerwy na to pańskie cacko. Ale owszem, stał tu taki czarny samochód. Był tu dłuższą chwilę, potem zniknął. Musiał odjechać, kiedy sprzedawałam ciastko miłej panience w błękitnej sukience. Zdecydowanie była milsza od pana.
Wydawało się, że wymuszenie z kobiety dokładniejszych informacji nie będzie takie łatwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy

avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 16
Skąd? : Z Mordoru.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Nie Mar 16, 2014 5:05 pm

Gilbert nie lubił ludzi, którzy sprawiają problemy z niewiadomych przyczyn. Tacy tylko roboty dokładają. Jeszcze gorsze jest to to, że zazwyczaj są przydatni, więc nie można zlikwidować kłopotu, dopóki ich pomoc nie stanie się zbędna.
Niemiły był? Niestety, nie płacą mu za bycie miłym. Pomijając fakt, że nie mógł wyłapać momentu, w którym był dla kobiety nieuprzejmy. No naprawdę, on się stara (nieważne, że ma w tym swój interes), a tu takie oskarżenia. Utwierdził się w przekonaniu, że zastraszanie oraz metody siłowe są lepsze i bardziej skuteczne. Szkoda tylko, że nie można każdemu przystawić lufy pistoletu do głowy i żądać tego, czego się oczekuje.
...bo nie można, prawda?
- Nie pytam, czy patrzyła pani na samochód cały czas - mruknął, coraz mniej zadowolony. Kobieta okazywała mu wyraźny brak szacunku, co jeszcze bardziej go irytowało. - Chcę tylko wiedzieć, czy nie widziała pani, kto do niego wsiadał i odjeżdżał. Może jeszcze, kiedy to się zdarzyło.
Spojrzał w stronę pobliskiej piekarni. To tam kobieta musiała sprzedawać te swoje ciastka.
- To pani piekarnia? - spytał, wskazując ruchem głowy w kierunku budynku. - Nieźle wygląda. Szkoda by było, gdyby z jakiegoś powodu została zamknięta...
Ostatnie zdanie powiedział z udawanym współczuciem, a bezczelny uśmiech i coś w oczach jasno dawały do zrozumienia, że jeśli kobieta nie zacznie mówić tego, co Prusy chce usłyszeć i tak, jak chce usłyszeć, to może zacząć szukać nowej pracy.
Mówiła, że jest niemiły, więc niech tak będzie.


Ostatnio zmieniony przez Prusy dnia Pon Mar 17, 2014 7:59 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Węgry



Płeć : Female
Liczba postów : 32

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Nie Mar 16, 2014 10:27 pm

Skrzywiła się lekko. Nie podobało jej się to. Chciała wpaść, dać komuś chłopca i zwiewać. Łażenie po szpitalu znacznie odbiegało od jej założeń, no ale co zrobić. Potrąciło się dziecko to teraz trzeba za to płacić.
Poszła posłusznie za pielęgniarką i położyła chłopca na łóżku. Zerknęła na zegarek. Coraz mniej czasu... jak za chwilę nie pojawi się doktor to po prostu zwieje. W sumie chłopiec już był w miejscu, gdzie powinni się nim zająć. A więc był bezpieczny. Z tą myślą zaczęła się powoli wycofywać w stronę wyjścia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia

avatar

Płeć : Female
Liczba postów : 134
Skąd? : Zagłębie Ruhry.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Czw Mar 20, 2014 8:07 pm

Prusy
- Ktoś do tego autka wsiadał i odjeżdżał... - powiedziała staruszka i zamyśliła się. - Było ich dwoje. Dwóch oficerzyków w naszych mundurach. Tyle że... jeden to była dziewczyna. Kiedy to było... Może z dwie godziny temu, może trochę mniej.
Tak, kobiecie wydawało się, że powiedziała wystarczająco dużo. Ale czy były to w ogóle jakkolwiek konkretne informacje?
- Piekarni nie zamyka się ot tak, bez powodu - rzuciła jeszcze.

Węgry
Pielęgniarka gdzieś zniknęła i nie wydawało się, że szybko wróci. To był idealny moment, żeby stąd zwiać. Co prawda po chwili w korytarzu zaczął się kręcić lekarz, ale on nie skojarzył Eli z chłopcem, którym miał się zająć.
W tym czasie András kończył palić swojego papierosa i już mimochodem rozglądał się za Elą. Powiedziała, że pięć minut. No to już było sześć, ale jeszcze nie wypalił do końca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Węgry



Płeć : Female
Liczba postów : 32

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Nie Mar 23, 2014 5:30 pm

Ela szybko wycofała się z salki i bardzo, bardzo, bardzo szybkim marszem... który w sumie można było nazwać biegiem skierowała się do wyjścia ze szpitala. Nie miała jak sprawdzić godziny. Nie miała pojęcia ile czasu już minęło. Pięć minut? Mniej? Więcej? András jeszcze czekał, właśnie odjeżdżał, czy może był już dawno w drodze i ten bieg nie miał sensu, bo i tak go już nie złapie? Oj, tyle pytań i to dosyć istotnych i żadnych odpowiedzi. Węgierka wkurzyła się na samą siebie i przyspieszyła jeszcze bardziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy

avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 16
Skąd? : Z Mordoru.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Nie Mar 23, 2014 7:23 pm

Lepiej.
Mimo wyraźnej poprawy w komunikacji, Prusy skrzywił się słuchając kobiety. To nie były znaczące informacje, właściwie, nie zmieniały jego położenia. Nadal miał problem. Jednocześnie zdziwiło go, że dwóch żołnierzy zabrało samochód. Więcej, to było nie do pomyślenia, żeby oficerowie ukradli... Cokolwiek.
Skinął głową i odwrócił się.
- Gwarantuję, że jakiś powód znajdzie się zawsze - rzucił przez ramię i odszedł.
Co mu więcej pozostawało, jak wracać na piechotę?
Zaczął zastanawiać się, czy to możliwe, aby dziewczyna zamieszana w kradzież auta była tą samą, która wcześniej zgarnęła pieniądze z banku. To by w sumie miało sens. Zaklął pod nosem.
Jeśli ich nie znajdzie, to pewnie jemu się dostanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   

Powrót do góry Go down
 
Berlin, Rosenstrasse
Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Widerstand Hetalia RPG :: 
 :: Stary ląd, co w zdumieniu zastygł
-
Skocz do: