Bo przecież trwa noc długich noży, choć dziennym się maskuje światłem!
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Berlin, Rosenstrasse

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Nadrenia-Westfalia

avatar

Płeć : Female
Liczba postów : 134
Skąd? : Zagłębie Ruhry.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Pon Mar 24, 2014 10:08 pm

Węgry
András właśnie skończył swój rytuał palenia i wsiadł na miejsce kierowcy. Chwilę się jeszcze porozglądał, powpatrywał w kierownicę i popowtarzał w myślach słowa Węgierki. Skoro jednak minut miało być pięć, a minęło już dwa razy tyle, najwyższy czas odjeżdżać. Ruszył spod szpitala i zaczął pomału jechać, skąd przyjechali, o ile oczywiście w miarę pamiętał drogę.
W tym samym momencie Ela wybiegła ze szpitala i zobaczyła, jak samochód właściwie dopiero co rusza. Miała jeszcze szansę go dogonić.

Prusy
Twoja pozycja faktycznie była nieciekawa. Rozmowa z kobietą nic nie wniosła, nawet nie dostałeś od niej żadnego ciastka. Samochodu jak nie było, tak nie było. Pieniędzy Grossmannów również. Nie powinieneś się jednak obawiać ani martwić, ponieważ właśnie nadciąga odsiecz. Tak przynajmniej pomyślałeś, widząc człowieka w mundurze Wehrmachtu na horyzoncie. Nawet jeżeli ktoś ów na pierwszy rzut oka przypominał nieco Polskę z uwagi na długie jasne włosy - choć z drugiej strony nie aż tak długie, jak u Saksonii. Miał niebieskie, wyjątkowo nieprzytomne oczy, a przy dokładniejszym przyjrzeniu się dostrzegłeś na jego mundurze odznaczenia adiutanta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Węgry



Płeć : Female
Liczba postów : 32

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Wto Mar 25, 2014 10:16 pm

Wypadła ze szpitala i zobaczyła odjeżdżające auto. O nie. Nie, nie, nie, nie.
-András! - wydarła się jak głośno mogła i poleciała sprintem w jego kierunku.
Żeby go tylko dogonić. Leciała wręcz na złamanie karku. Minąć się w taki sposób. Na dosłownie sekundy. Chyba by tego nie przeżyła. To by była jakaś naprawdę kiepska parodia w cholernie nieodpowiednich okolicznościach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy

avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 16
Skąd? : Z Mordoru.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Sro Mar 26, 2014 11:58 am

Wyjął papierośnicę i włożył papierosa do ust. Może to choć trochę go uspokoi. Przejrzał jeszcze kieszenie w poszukiwaniu zapalniczki, czy choćby zapałek, ale nic nie znalazł. Szlag, musiał zostawić je w samochodzie.
Wtedy zobaczył przed sobą żołnierza Wehrmachtu. Gdyby Gilbert już dawno temu nie zwątpił w istnienie Boga, teraz mógłby złożyć mu najszczersze podziękowania za pomoc w postaci adiutanta. W tym jednak przypadku stwierdził, że szczęście chyba postanowiło się w końcu do niego uśmiechnąć.
- Ma pan może ogień? - zapytał blondyna, stając obok.
Miał dylemat. Prusy, cóż... Miał swoje głupie poczucie dumy, które, blokując zdrowy rozsądek, nie pozwalało prosić o pomoc pierwszego napotkanego żołnierza. Żeby jeszcze był z SS, to może, ale tak...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia

avatar

Płeć : Female
Liczba postów : 134
Skąd? : Zagłębie Ruhry.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Sro Mar 26, 2014 12:20 pm

Węgry
András tak sobie jechał i jechał i radośnie zamierzał zawrócić, żeby już się stąd zabrać. Dlatego też spojrzał do tyłu i tylko dlatego zauważył biegnącą w jego kierunku Elkę. Bogu wielkie dzięki za ukształtowanie terenu. Więc się zatrzymał i na Węgierkę poczekał.
- Miało być pięć minut, sefowo!

Prusy
Blondynek spojrzał na Gilberta, potem na siebie, a potem znowu na Prusaka. Wyglądało to jakby adiutant nie wierzył, że widzi tutaj właśnie jego. Albo coś w tym rodzaju.
Ale zaraz oczy mu oprzytomniały i się odezwał. I to tak, że można go było normalnie zrozumieć, co w jego przypadku było zjawiskiem dosyć niespotykanym.
- Gilbercie, bardzo mi się podoba to, że w końcu zacząłeś mnie tytułować w należyty sposób - powiedział żołnierz i uśmiechnął się jak natchniony wizjoner, czyli jak zawsze.
Nie było wątpliwości, że to jeden z landów. Tylko, psiakrew, akurat Gilbertowi wypadło z głowy, który to. Za dużo ich było.
- Niestety dziś jestem ognia pozbawiony, gdyż własną zapalniczką wiedźmę wspomóc musiałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Węgry



Płeć : Female
Liczba postów : 32

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Sob Mar 29, 2014 8:37 pm

Kiedy zobaczyła jak samochód staje wprost nie mogła wyrazić swojego szczęścia. Wskoczyła do niego, nim jednak cokolwiek powiedziała musiała odczekać parę chwil, kiedy to płuca w końcu uznały, że nie trzeba już tak dyszeć i można zachowywać się jak człowiek.
-Wybacz, jednak zajęło to trochę. Ale już mniejsza, jest po wszystkim, lepiej jedźmy - oparła się o oparcie fotela i próbowała uspokoić oddech. Żeby po takim biegu mieć taką zadyszkę, wstyd. Będzie musiała popracować nad kondycją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy

avatar

Płeć : Male
Liczba postów : 16
Skąd? : Z Mordoru.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Wto Kwi 01, 2014 4:18 pm

Zaskoczenie adiutanta z kolei zaskoczyło Gilberta, bo w jakiś sposób wydało mu się nienaturalne. Przyjrzał się mu uważnie i stwierdził, że twarz żołnierza wyglądała znajomo. Jakby gdzieś go już widział, tylko... Gdzie?
Gdy blondyn się odezwał, Prusy był pewien, że trafił na któryś z landów. Wstyd się przyznać, bo niby rodzina i tak dalej, ale nie mógł sobie przypomnieć, z którym krajem związkowym ma do czynienia. Do cholery, naprawdę musi ich być tak dużo?
- Szkoda - mruknął, nie dając poznać, że nie pamięta, z kim rozmawia. Nieważne.
Tym bardziej zaczął zastanawiać się, czy powinien prosić o pomoc. Jak się potem rozejdzie po reszcie, to będzie wręcz wspaniale. I tak źle, i tak niedobrze, z deszczu pod rynnę po prostu. Dlaczego on ma dzisiaj takiego pecha?
Westchnął w duchu. Tak ostatecznie, to nie ma zbyt wielkiego wyboru.
- Potrzebna mi pomoc. Dwóch oficerów pożyczyło ode mnie samochód. Bez mojej wiedzy i na wieczne nieoddanie - powiedział to tak szybko, jakby łudził się, że będzie brzmiało mniej żałośnie.
...nie, nie wyszło.


Ostatnio zmieniony przez Prusy dnia Wto Kwi 29, 2014 7:15 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia

avatar

Płeć : Female
Liczba postów : 134
Skąd? : Zagłębie Ruhry.

PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   Sob Kwi 05, 2014 11:36 am

Węgry
- Całe szczęście, że sefową zauważyłem - stwierdził András i zaśmiał się śmiechem dosyć niepokojącym, ale nie Węgierkę, tylko pokonywanych wrogów.
Pozwolił Elce chwilę ochłonąć i nie zadawał żadnych pytań, jadąc w bliżej nieokreślonym kierunku. Nadszedł jednak taki moment, w którym trzeba było postawić to pytanie.
- Gdzie mamy teraz jechać?

Prusy
Gilbert akurat trafił na land, który nie był zbyt skłonny do plotkowania na trzeźwo, za to wszystkie zabawne historie z życia innych członków niemieckiej zgrai dokładnie zapamiętywał. Za to Prusak mógł być pewny, że blondwłosy nie takie rzeczy już widział.
- Jak zwykle wściekła była, jakby jej ktoś kilof ukradł - powiedział, najwyraźniej będąc pewnym, że Gilbert dobrze wie, o kim mowa. - I jeszcze jak się zorientowała, że zapalniczka jej przepadła, to aby powstrzymać natychmiastowy wybuch Wielkiej Wojny dać jej swoją musiałem.
Mógłby tak paplać jeszcze długo, gdyby nie dotarł do niego sens słów Prusaka.
- Innymi słowy, chcesz wyruszyć za nimi w pościg i potrzeba ci do tego celu rumaka?
Napisze na ten temat balladę, tylko umieści akcję w średniowieczu i doda gdzieś w tle historię miłosną.
- Coś razem wymyślimy - zapewnił Martin i zaczął coś nucić pod nosem.
Dobrze, że nie zorientował się, iż Gilbert tak naprawdę go nie rozpoznał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Berlin, Rosenstrasse   

Powrót do góry Go down
 
Berlin, Rosenstrasse
Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Widerstand Hetalia RPG :: 
 :: Stary ląd, co w zdumieniu zastygł
-
Skocz do: